Wbiegłam zapłakana do mojego pokoju mijając moich rodziców,którzy byli zszokowani moim zachowaniem.Zamknęłam się w pokoju ,rzucając się na łóżko,zanurzyłam moją twarz w poduszkę,w którą zaczęłam wyć.Waliłam pięścią w łóżko,byłam w rozsypce,pierwszy raz odczułam takie rozczarowanie-dlaczego?!-łkałam,czułam jak moja poduszka staje się coraz mokrzejsza,nagle usłyszałam pukanie
-Miley,kochanie coś się stało?-zapytałam mama
-zostaw mnie w spokoju!-wrzasnęłam-obydwoje zostawcie-powiedziałam nieco ciszej,słyszałam jak mama odeszła od drzwi.Ugh!Jeszcze jutro szkoła,a ja nie chce widzieć Justina po tym co mi zrobił,na dodatek siedzieć z nim w jednej ławce przez wszystkie lekcje.Najgorsze jest to,że go kocham i nie zapomnę jego słów"-cii...nic nie mów,żyjmy chwilą".Tak żyłam chwilą,ale ona się skończyła...wszystko się skończyło,już nigdy nie będzie tak jak przedtem.Wszystko było zbyt piękne,aby było prawdziwe!Może Justin zawsze tak robił,kiedy nie było mnie przy nim?!Ugh!sama siebie dobijam tymi podejrzeniami.Teraz nie wiem co mam zrobić,porozmawiać z nim?...niee!Bo jak zawsze ulegnę jego gierką,a to było zbyt bolesne....Jest mi ciężko z tym,ale muszę stawić temu czoło!Zamknęłam moje powieki i zasnęłam
Rano obudziło mnie pukanie do mojego pokoju
-zaraz-powiedziałam z ciężkością,powoli podeszłam do drzwi i je otworzyłam,zamurowało mnie,widząc Justina-co ty tutaj robisz?-spytałam
-jaa...-zaczął się drapać po karku-ja chciałem się dowiedzieć o co ci wczoraj chodziło....powiedz mi co cię tak zdenerwowało?-zapytał,przejechałam wzrokiem po jego twarzy
-słucham?-zapytałam zirytowana
-płakałaś...-westchnął
-a ty mi się dziwisz?!-spytałam ponownie rozczarowana tym,że robi z siebie jakieś niewiniątko
-raczej nie rozumiem-odpowiedział szybko,westchnęłam i ponownie wróciłam wspomnieniami do wczorajszego wieczoru,gdy przypomniałam sobie widok,Justina i tej dziewczyny
-proszę cię,sam chyba powinieneś o tym wiedzieć!-wytłumaczyłam
-ale co?-zapytał
-nic!-krzyknęłam,zamykając drzwi,przed twarzą Justina i zaczęłam walić pięściami w nie-zostaw mnie w spokoju!nie chcę być z kimś,kto mnie oszukuje!-krzyknęłam
-ale ja ciebie nie oszukuję!-krzyknął
-odejdź i zostaw mnie w spokoju!-krzyknęłam przez płacz,a łzy spływały z moich oczów
-na pewno tego chcesz?-zapytał,a jego głos drżał
-tak,mam dość zawiodłam się na tobie i nie chce już więcej ciebie znać!-wrzasnęłam zsuwając się po drzwiach
-ale ja ciebie kocham!-krzyknął,waląc pięścią w drzwi
-Justin to....to KONIEC !-krzyknęłam z ciężkością w głosie
-koniec?-wyszeptał-ja nie chce!ja...ja chce ciebie,bo cię kocham nie rozumiesz?-krzyknął ponownie waląc pięścią w drzwi
-rozumiem-wyszeptałam
-otwórz te drzwi i powiedz mi to prosto w oczy,że chcesz zakończyć nasz związek-powiedział,a ja czułam jak moje serce łamie się na pół.Boże ja nie potrafię....wzięłam głęboki oddech i otworzyłam drzwi z wielką siłą-okej...teraz powiedz mi to-powiedział,wtapiając swoje oczy w moje.Ugh!Jego oczy zawsze mnie zabijały
-kończę ten związek..Justin-wyszeptałam patrząc mu w oczy.Jednego się bałam,że odkryje prawdę...bo ja go kocham i nie chcę tego kończyć,ale też nie chcę przez niego cierpieć i czuć się nie pewna.....Szatyn nic nie powiedział tylko uderzył pięścią w ściany,a na jego policzkach zauważyłam spływające łzy
-ty nie wiesz,ile dla mnie znaczysz...kocham cię,tak jak nigdy nikogo innego,czekałem na ciebie....a ty mnie odrzucasz po tym wszystkim,przez co przeszliśmy-powiedział zaciskując zęby,po czym zszedł ze schodów zostawiając mnie samą,upadałam na podłogę,wybuchając płaczem
-Justin!-krzyknęłam podnosząc się z podłogi.Nie skończę tego związku,chcę wiedzieć dlaczego całował tą dziewczynę.Szybko zbiegłam ze schodów,ale Justina już nie było,podeszłam do drzwi i je otworzyłam,chciałam wyjść,gdy nagle ktoś stanął mi na drodze,była to Kelly
-czego chcesz?-zapytałam
-miło witasz swoją przyjaciółkę-zaśmiała się
-już nią nie jesteś!-krzyknęłam-daj mi przejść,muszę iść do Justina-powiedziałam i chciałam ją zepchnąć z drogi,gdy nagle,ktoś mnie uderzył w kark,tak,że straciłam przytomność
******
Obudziłam się z bólem głowy,zobaczyłam,że leżę na moim łóżku,a na przeciwko mnie siedzi Kelly,szybko przypomniałam sobie,co wydarzyło się,gdy sobie przypomniałam spojrzałam na Kelly z wściekłością
-ty!-krzyknęłam
-tak ja-zaśmiała się na cąły pokój-Miley,to ja kazałam tej dziewczynie pocałować Justina,to ja wysłałam ta wiadomość,to ja was skłóciłam!-krzyczałam śmiejąc się
-jesteś nienormalna! Dlaczego to zrobiłaś?!-zapytałam,czując jak gotuję się w środku
-bo Justin jest tylko mój!-wrzasnęła
-twój?!-zaśmiałam się złośliwie
-z czego się śmiejesz?!Chciałam zniszczyć wasz związek i to mi się udało,zerwałaś z nim,a teraz on będzie mój...tylko mój-powiedziała krzycząc,zagryzłam dolną wargę i rzuciłam się na nią
-on nie jest twój,on mnie kocha! JA go też,nic to ci nie da,bo wrócimy do siebie-powiedziałam dumnie
-wątpię Miley,bo ty mu nie powiesz,że chcesz z nim być!
-dlaczego?-zapytałam
-bo będziesz robiła to co ci każę!-wykrzyczała,na co wybuchłam śmiechem
-ha!pośnij nigdy nie zrobię tego,co będziesz kazała mi zrobi-powiedziała zdenerwowana
-zrobisz!-krzyknęła,dziewczyna spoliczkowała mnie,po czym obkładała mnie pięściami.Rzuciła mnie na podłogę z wielką siłą
-ow!-wysyczałam,przejechałam dłonią po głowie i zauważyłam krew dużo krwi
-to co będziesz robić to co ci każę,czy wolisz abym cię do tego zmuszała siłą?-zapytała,pokiwałam twierdząco głową,wijąc się z bólu-więc nic nie powiesz Justinowi,nie odezwiesz się do niego słowem,po prostu masz go zlewać,okej ?
-dobrze-wydukałam z ciężkością
-nie zbliżaj się do niego!-krzyknęłam,wychodząc z pokoju.Zawyłam głośniej wplątując dłonie w moje włosy i ciągnąc je z całych sił.Nie!Nie wierzyłam w Justina,teraz za to słono zapłacę,ja...ja nie potrafię się obronić ona jest za silna i była tu z jakimiś facetami,bo słyszałam ich na dole.Powoli podniosłam się z podłogi z wielką ciężkością,ruszyłam do łazienki,gdy weszłam do niej spojrzałam w moje odbicie,momentalnie odskoczyłam od lustra,na mojej twarzy było pełno krwi,miała siniaka na oku,który dopiero zaczął się sinić.Przemyłam moją twarz wodą.Boże dlaczego?!Justin pomóż mi...proszę....
_____________________________________________
Hej wszystkim obiecałam,że dzisiaj będzie i mamy :)
spodziewaliście się tego po Kelly?
szkoda mi Miley,że dała się oszukać
a wy ja sądzicie?
jutro lub w niedziele pojawi się kolejny,a dzisiaj jeszcze możecie zobaczyć nowy rozdział na Angel of Dream,a jutro Forever with you Justin :)
KOMENTUJCIE !!!!
piątek, 22 listopada 2013
sobota, 16 listopada 2013
Rozdział 20 ♥ -Nacieszyłaś się?Bo to był twój ostatni taniec z tym panem!
Obudziły mnie krzyki,które dochodziły z dołu,otworzyłam powieki i rozejrzałam się po pokoju w poszukiwaniu Justina...ale jego nie było.Szybko założyłam na siebie szlafrok i wyszłam z pokoju Justina zobaczyłam jego postać i jakieś dziewczyny...kłócili się...ale o co?
-dasz nam w końcu spokój ?!-spytał poirytowany,dziewczyna zaśmiała się pogardliwie
-nie!ona była moją przyjaciółką,a ty mi ją odebrałeś...jedno wiem,ty ją skrzywdzisz i to będzie szybciej niż myślisz-powiedziała a w jej głosie nie można było usłyszeć wahania,postanowiłam niezauważalnie zobaczyć tą dziewczynę,gdy moja głowa wychyliła się zobaczyłam wysoką blondynkę,którą znałam...była to Kelly.Co ona tu robi? I to u Justina!Nagle usłyszałam trzaśnięcie drzwiami,szatyn przejechał dłonią po swoich włosach,wzdychając.Postanowiłam podejść do niego,objęłam go,wtulając się w jego gorącą klatkę piersiową
-po co ona tu była?-spytałam szepcząc,szatyn tylko westchnął
-sam nie wiem....przyszła mi grozić-odpowiedział
-mam z nią pogadać ?-spytałam,jestem wściekła na Kelly za to,że zaczyna mieszać w moim życiu nie dając mi i Justinowi spokoju
-nie-odpowiedział krótko-nie zwracajmy na nią uwagi-powiedział szepcząc i mocno obejmując moje ramiona
-kocham cię-szepnęłam wtulając się w jego pierś,zamykając przy tym powieki
-je ciebie też,mała-powiedział,a po chwili poczułam całusa na moim czole.Dobrze jest czuć się bezpieczną w czyiś ramionach....to takie piękne.Razem z Justinem staliśmy objęci w zupełnej ciszy.
******
-aaa!-wrzasnęłam uciekając po całym domu jak wariatka
-zaraz cię złapie!-krzyknął z innego pokoju,ale wyraźnie go słyszałam-zapłacisz za to!-krzyknął ponownie,zaczęłam uciekać jeszcze szybciej,nie wiedziałam gdzie mogę się schować.Wbiegłam do czyjeś sypialni,zgaduje,że to sypialnia rodziców Justina,nagle usłyszałam kroki mierzące w moim kierunku.Zauważyłam dużą szafę,więc postanowiłam do niej wejść,gdy weszłam do jej środka,musiałam uspokoić mój oddech.Na pewno zastanawiacie się dlaczego uciekam przed Justinem? O tuż postanowiliśmy zrobić sobie śniadanie,przygotowaliśmy bitą śmietanę,a do niej polewę toffi...mniam!Obydwoje poszliśmy z tym do pokoju Justina,oczywiście było romantycznie,całuski i śmieszki,ale musiałam wpaść na super pomysł,gdy Justin zamknął oczy,wzięłam polewę toffi i wylałam ją na niego...teraz wiecie dlaczego tak uciekam,wkurzył się i teraz się zemści.Zagryzłam nerwowo dolną wargę,gdy słyszałam Justina w tym pokoju,jego kroki zbliżały się moim kierunku,a moja klatka piersiowa unosiła się coraz szybciej,nagle drzwi od szafy otworzyły się
-oj-syknęłam sama do siebie
-gdzie ta Miley się ukryła?-pytał samego siebie chichocząc,a mnie przepełniła satysfakcja z tego,że mnie tutaj nie zauważył-a tutaj jest!-krzyknął śmiejąc się i chwytając moje kostki
-aaa!-wrzasnęłam,szatyn przełożył moje ciało przez ramię,prowadząc do kuchni.Jedną ręką zrzucił ze stołu wszystko co na nim stało,po czym położył mnie na stole
-ze mną się nie zaczyna-powiedział z powagą,nie wiem dlaczego zaczęłam się histerycznie śmiać
-co mi zrobisz?-spytałam
-umm...mam ochotę cię zjeść-zaśmiał się,przełknęłam z ciężkością ślinę,nagle poczułam na moim udzie jego dłoń,moje oczy zrobiły się gigantyczne
-co masz na myśli zjeść?-spytałam zdenerwowana
-zgadnij-pokazał chytry uśmieszek,chwile się zastanawiałam
-niee!-zaczęłam się wyrywać,kiedy mnie trzymał i nie mogłam się ruszyć-ja nie chce malinki-zaczęłam się jeszcze bardzie wyrywać
-Babyyy,to za karę-zachichotał,nagle poczułam jego usta na moim udzie,zaczął go ssać,chciałam się wyrwać,ale nic to nie dawało
-Justinn!Przestań!-wrzasnęłam,ale to nic nie działało-proszę...przestań!-ponownie wrzasnęłam,chłopak przestał ssać
-kotek to dopiero początek-zachichotał
-nie wiem,co w tym jest zabawnego-parsknęłam,szatyn zaczął zbliżać się do mojej szyi,gdy nagle do kuchni weszli rodzice Justina
-Justin Drew Bieber!Co ty robisz?-jego mama wrzasnęła,na co Justin stanął na baczność
-nic,tylko się bawiliśmy-zachichotał
-rozumiem,ale może gdzie indziej tutaj się je,młody człowieku-powiedziała,razem z Justinem poszliśmy do jego pokoju
-hah,ale przypał-zachichotałam
-taki malutki-powiedział,na co wybuchliśmy śmiechem,nagle usłyszałam dźwięk mojego telefonu,szybko chwyciłam go i zobaczyłam,że ma wiadomość
-kochanie idziemy na imprezkę do Tary?-spytałam,gdy odczytałam wiadomość
-chętnie z tobą wszędzie pójdę-powiedział unosząc zabawnie brwiami,na co zarumieniłam się
*******
Obydwoje poszliśmy się przebrać,gdy byliśmy gotowi,ruszyliśmy w stronę domu Tary.Splątaliśmy nasze dłonie idąc w zupełnej ciszy.Gdy doszliśmy do domu Tary,mogliśmy usłyszeć głośną muzykę,która dochodziła z jej domu,Justin zapukał,a po chwili Tara stanęła w drzwiach
-oo!świetnie,że jednak w padliście...wchodźcie-powiedziała otwierając szerzej drzwi,tak abyśmy weszli do środka,gdy weszliśmy od razu naszym oczom ukazali się tańczący ludzie,zachichotałam widząc Molly i Richiego tańczących zupełnie coś innego od reszty,po chwili spojrzałam na Justina
-zatańczymy?-spytałam,na jego twarzy pojawił się szereg białych zębów
-z moją panią...zawsze-zachichotałam rumieniąc się,obydwoje ruszyliśmy w stronę gdzie tańczyli inni,stanęliśmy na przeciwko siebie,patrząc sobie w oczy.Było pięknie.Ale dlaczego coś mnie niepokoiło?Nagle poczułam ciepłą dłoń Justina na moim policzku-kochanie,wszystko w porządku?-zapytał
-tak...ale...-nie pozwolił mi skończyć
-cii...nic nie mów,żyjmy chwilą-wyszeptał w moje ucho,nagle usłyszałam piosenkę do której zamierzaliśmy tańczyć
WŁĄCZCIE PODKŁAD ! ;)
Owinęłam moje ręce wokół jego karku,a jego dłonie objęły moje biodra,a nasze ciała poruszały się w rytmie muzyki,uśmiech na mojej twarzy nie schodził.Nasze oczy nie odrywały się od siebie to było...magiczne.Przytuliłam się do jego piersi,czując,że to jedna z najpiękniejszych chwil w moim życiu,może i to nie jest jedyna,ale idzie na moją listę "najpiękniejszych chwil z Justinem B",wszystko zmieniło się od kiedy jesteśmy razem...jestem szczęśliwa....przy nim czuję,że jestem jedyną kobietą,która potrafi z nim wytrzymać i kochać go,rozśmieszać i uszczęśliwiać.Oderwałam się od jego piersi,ponownie patrząc mu w oczy
-nawet nie wiesz jak cię kocham-wyszeptałam
-ohh...ja wiem i ty wiesz jak ja ciebie,skarbie-również wyszeptał,nasze ciała jeszcze bliżej zbliży się do siebie,tak,że nawet karta by nie przeszła przez nas,dłonią przejechałam po jego włosach.Nasze usta zaczęły zbliżać się do siebie,wargi Justina przejechały po moich,po czym złączyliśmy nasze usta,pogłębiając pocałunek,po chwili oderwaliśmy się od siebie,a uśmiech na naszych twarzach nie schodził.Nasze czoła z tyknęły się ze sobą,obydwoje zachichotaliśmy, z ciągnęłam z Justina moje ręce.Jedną dłoń położyłam na jego ramieniu,a drugą złączyłam z jego.Justin również jedną dłoń złączył z moją,drugą ułożył na mojej tali,po czym zaczęliśmy poruszać się w rytmie muzyki,obróciłam się wokół własnej osi,zbliżając się z szybkością do Justina,było...cudownie.Gdy muzyka ucichła,przytuliłam z całych sił szatyna,całując go namiętnie w usta
-a ty za co?-spytał
-za taniec-zachichotała-okej,ja ciebie na chwilę zostawiam...pójdę dla nas po coś do picia-wytłumaczyłam,szatyn kiwnął twierdząco głową,po czym ruszyłam w stronę,gdzie mogłam znaleźć coś do picia,nagle usłyszałam dźwięk mojego telefonu,szybko wyciągnęłam go z kieszeni i odczytałam wiadomość
OD : NIEZNANY
Nacieszyłaś się?Bo to był twój ostatni taniec z tym panem!
-Co?!-prawie krzyknęłam.Co ma oznaczać ta wiadomość?!Ktoś chce mnie wkurwić? To mu się wtedy udało!Nerwowo przejechałam dłońmi po mojej twarzy,po prostu ktoś robi sobie ze mnie jaja i tyle!Chwyciłam w dłonie dwa napoje i ruszyłam w to miejsce,gdzie czekał na mnie Justin,gdy szłam stanęłam jak wryta...-c...co?-wyjęknęłam.Nie mogłam uwierzyć co zobaczyłam!Justina z jakąś laską całujących się!Nie byłam wstanie czegokolwiek powiedzieć,chciałam uciec z tego domu i nigdy więcej nie widzieć Justina!
-ostatni...-wyszeptałam z ciężkością,a z moich oczów spływały słone łzy,szybko zaczęłam biec w kierunku wyjścia,gdy nagle wpadłam na kogoś,była to Tara
-gdzie ty idziesz?-spytała-płaczesz?-spytała zdenerwowana
-zostaw mnie!-wrzasnęłam,tak,że wszyscy spojrzeli na nas-zostawcie mnie w spokoju!-wrzasnęłam ponownie cała zalana łzami
-uspokój się!-zaczęłam mną potrząsać,ale byłam jak dynamit wszystko się we mnie złamało,nawet ciężko było mi do oddychać
-nie potrafię...ty...ty nie rozumiesz-mówiłam.Na pewno,gdy ci wszyscy ludzie na mnie patrzą myślą,że oszalałam-ja chcę już stąd iść!-krzyknęłam
-Miley?-zawołał zachrypnięty głos,odwróciłam się w jego stronę,to on,jeszcze bezczelnie zachowuje się jak gdyby nic-co się dzieje?-zapytał podchodząc do mnie,chciał mnie objąć,ale go odepchnęłam
-nie dotykaj mnie!-wrzasnęłam zapłakana
-kochanie co ci jest ?-spytał zaniepokojony,ale to tylko kłamstwo,on tylko kłamie
-co mi jest?! jeszcze bezczelnie się pytasz!sam powinieneś wiedzieć,ja idę stąd!-wykrzyczałam,po czym wybiegłam z domu Tary jak wariatka,biegłam i biegłam.Jak mogłam być taka głupia!Zatrzymałam się w połowie drogi upadając na ziemię-Dlaczego?!Justin Dlaczego?!!!!
___________________________________________________
Uff...szkoda mi Miley :( Było tak pięknie,a tu nagle sms i zobaczenie Justina z tą dziewczyną :/
Jak myślicie,zapowiada się na dramę ?
Przepraszam za błędy,ale piszę to dość późno i również przepraszam,że tak późno dodaje ten rozdział
PROSZĘ O KOMENTARZE !! :)
}
KOMENTUJCIE!!!
-dasz nam w końcu spokój ?!-spytał poirytowany,dziewczyna zaśmiała się pogardliwie
-nie!ona była moją przyjaciółką,a ty mi ją odebrałeś...jedno wiem,ty ją skrzywdzisz i to będzie szybciej niż myślisz-powiedziała a w jej głosie nie można było usłyszeć wahania,postanowiłam niezauważalnie zobaczyć tą dziewczynę,gdy moja głowa wychyliła się zobaczyłam wysoką blondynkę,którą znałam...była to Kelly.Co ona tu robi? I to u Justina!Nagle usłyszałam trzaśnięcie drzwiami,szatyn przejechał dłonią po swoich włosach,wzdychając.Postanowiłam podejść do niego,objęłam go,wtulając się w jego gorącą klatkę piersiową
-po co ona tu była?-spytałam szepcząc,szatyn tylko westchnął
-sam nie wiem....przyszła mi grozić-odpowiedział
-mam z nią pogadać ?-spytałam,jestem wściekła na Kelly za to,że zaczyna mieszać w moim życiu nie dając mi i Justinowi spokoju
-nie-odpowiedział krótko-nie zwracajmy na nią uwagi-powiedział szepcząc i mocno obejmując moje ramiona
-kocham cię-szepnęłam wtulając się w jego pierś,zamykając przy tym powieki
-je ciebie też,mała-powiedział,a po chwili poczułam całusa na moim czole.Dobrze jest czuć się bezpieczną w czyiś ramionach....to takie piękne.Razem z Justinem staliśmy objęci w zupełnej ciszy.
******
-aaa!-wrzasnęłam uciekając po całym domu jak wariatka
-zaraz cię złapie!-krzyknął z innego pokoju,ale wyraźnie go słyszałam-zapłacisz za to!-krzyknął ponownie,zaczęłam uciekać jeszcze szybciej,nie wiedziałam gdzie mogę się schować.Wbiegłam do czyjeś sypialni,zgaduje,że to sypialnia rodziców Justina,nagle usłyszałam kroki mierzące w moim kierunku.Zauważyłam dużą szafę,więc postanowiłam do niej wejść,gdy weszłam do jej środka,musiałam uspokoić mój oddech.Na pewno zastanawiacie się dlaczego uciekam przed Justinem? O tuż postanowiliśmy zrobić sobie śniadanie,przygotowaliśmy bitą śmietanę,a do niej polewę toffi...mniam!Obydwoje poszliśmy z tym do pokoju Justina,oczywiście było romantycznie,całuski i śmieszki,ale musiałam wpaść na super pomysł,gdy Justin zamknął oczy,wzięłam polewę toffi i wylałam ją na niego...teraz wiecie dlaczego tak uciekam,wkurzył się i teraz się zemści.Zagryzłam nerwowo dolną wargę,gdy słyszałam Justina w tym pokoju,jego kroki zbliżały się moim kierunku,a moja klatka piersiowa unosiła się coraz szybciej,nagle drzwi od szafy otworzyły się
-oj-syknęłam sama do siebie
-gdzie ta Miley się ukryła?-pytał samego siebie chichocząc,a mnie przepełniła satysfakcja z tego,że mnie tutaj nie zauważył-a tutaj jest!-krzyknął śmiejąc się i chwytając moje kostki
-aaa!-wrzasnęłam,szatyn przełożył moje ciało przez ramię,prowadząc do kuchni.Jedną ręką zrzucił ze stołu wszystko co na nim stało,po czym położył mnie na stole
-ze mną się nie zaczyna-powiedział z powagą,nie wiem dlaczego zaczęłam się histerycznie śmiać
-co mi zrobisz?-spytałam
-umm...mam ochotę cię zjeść-zaśmiał się,przełknęłam z ciężkością ślinę,nagle poczułam na moim udzie jego dłoń,moje oczy zrobiły się gigantyczne
-co masz na myśli zjeść?-spytałam zdenerwowana
-zgadnij-pokazał chytry uśmieszek,chwile się zastanawiałam
-niee!-zaczęłam się wyrywać,kiedy mnie trzymał i nie mogłam się ruszyć-ja nie chce malinki-zaczęłam się jeszcze bardzie wyrywać
-Babyyy,to za karę-zachichotał,nagle poczułam jego usta na moim udzie,zaczął go ssać,chciałam się wyrwać,ale nic to nie dawało
-Justinn!Przestań!-wrzasnęłam,ale to nic nie działało-proszę...przestań!-ponownie wrzasnęłam,chłopak przestał ssać
-kotek to dopiero początek-zachichotał
-nie wiem,co w tym jest zabawnego-parsknęłam,szatyn zaczął zbliżać się do mojej szyi,gdy nagle do kuchni weszli rodzice Justina
-Justin Drew Bieber!Co ty robisz?-jego mama wrzasnęła,na co Justin stanął na baczność
-nic,tylko się bawiliśmy-zachichotał
-rozumiem,ale może gdzie indziej tutaj się je,młody człowieku-powiedziała,razem z Justinem poszliśmy do jego pokoju
-hah,ale przypał-zachichotałam
-taki malutki-powiedział,na co wybuchliśmy śmiechem,nagle usłyszałam dźwięk mojego telefonu,szybko chwyciłam go i zobaczyłam,że ma wiadomość
-kochanie idziemy na imprezkę do Tary?-spytałam,gdy odczytałam wiadomość
-chętnie z tobą wszędzie pójdę-powiedział unosząc zabawnie brwiami,na co zarumieniłam się
*******
Obydwoje poszliśmy się przebrać,gdy byliśmy gotowi,ruszyliśmy w stronę domu Tary.Splątaliśmy nasze dłonie idąc w zupełnej ciszy.Gdy doszliśmy do domu Tary,mogliśmy usłyszeć głośną muzykę,która dochodziła z jej domu,Justin zapukał,a po chwili Tara stanęła w drzwiach
-oo!świetnie,że jednak w padliście...wchodźcie-powiedziała otwierając szerzej drzwi,tak abyśmy weszli do środka,gdy weszliśmy od razu naszym oczom ukazali się tańczący ludzie,zachichotałam widząc Molly i Richiego tańczących zupełnie coś innego od reszty,po chwili spojrzałam na Justina
-zatańczymy?-spytałam,na jego twarzy pojawił się szereg białych zębów
-z moją panią...zawsze-zachichotałam rumieniąc się,obydwoje ruszyliśmy w stronę gdzie tańczyli inni,stanęliśmy na przeciwko siebie,patrząc sobie w oczy.Było pięknie.Ale dlaczego coś mnie niepokoiło?Nagle poczułam ciepłą dłoń Justina na moim policzku-kochanie,wszystko w porządku?-zapytał
-tak...ale...-nie pozwolił mi skończyć
-cii...nic nie mów,żyjmy chwilą-wyszeptał w moje ucho,nagle usłyszałam piosenkę do której zamierzaliśmy tańczyć
WŁĄCZCIE PODKŁAD ! ;)
Owinęłam moje ręce wokół jego karku,a jego dłonie objęły moje biodra,a nasze ciała poruszały się w rytmie muzyki,uśmiech na mojej twarzy nie schodził.Nasze oczy nie odrywały się od siebie to było...magiczne.Przytuliłam się do jego piersi,czując,że to jedna z najpiękniejszych chwil w moim życiu,może i to nie jest jedyna,ale idzie na moją listę "najpiękniejszych chwil z Justinem B",wszystko zmieniło się od kiedy jesteśmy razem...jestem szczęśliwa....przy nim czuję,że jestem jedyną kobietą,która potrafi z nim wytrzymać i kochać go,rozśmieszać i uszczęśliwiać.Oderwałam się od jego piersi,ponownie patrząc mu w oczy
-nawet nie wiesz jak cię kocham-wyszeptałam
-ohh...ja wiem i ty wiesz jak ja ciebie,skarbie-również wyszeptał,nasze ciała jeszcze bliżej zbliży się do siebie,tak,że nawet karta by nie przeszła przez nas,dłonią przejechałam po jego włosach.Nasze usta zaczęły zbliżać się do siebie,wargi Justina przejechały po moich,po czym złączyliśmy nasze usta,pogłębiając pocałunek,po chwili oderwaliśmy się od siebie,a uśmiech na naszych twarzach nie schodził.Nasze czoła z tyknęły się ze sobą,obydwoje zachichotaliśmy, z ciągnęłam z Justina moje ręce.Jedną dłoń położyłam na jego ramieniu,a drugą złączyłam z jego.Justin również jedną dłoń złączył z moją,drugą ułożył na mojej tali,po czym zaczęliśmy poruszać się w rytmie muzyki,obróciłam się wokół własnej osi,zbliżając się z szybkością do Justina,było...cudownie.Gdy muzyka ucichła,przytuliłam z całych sił szatyna,całując go namiętnie w usta
-a ty za co?-spytał
-za taniec-zachichotała-okej,ja ciebie na chwilę zostawiam...pójdę dla nas po coś do picia-wytłumaczyłam,szatyn kiwnął twierdząco głową,po czym ruszyłam w stronę,gdzie mogłam znaleźć coś do picia,nagle usłyszałam dźwięk mojego telefonu,szybko wyciągnęłam go z kieszeni i odczytałam wiadomość
OD : NIEZNANY
Nacieszyłaś się?Bo to był twój ostatni taniec z tym panem!
-Co?!-prawie krzyknęłam.Co ma oznaczać ta wiadomość?!Ktoś chce mnie wkurwić? To mu się wtedy udało!Nerwowo przejechałam dłońmi po mojej twarzy,po prostu ktoś robi sobie ze mnie jaja i tyle!Chwyciłam w dłonie dwa napoje i ruszyłam w to miejsce,gdzie czekał na mnie Justin,gdy szłam stanęłam jak wryta...-c...co?-wyjęknęłam.Nie mogłam uwierzyć co zobaczyłam!Justina z jakąś laską całujących się!Nie byłam wstanie czegokolwiek powiedzieć,chciałam uciec z tego domu i nigdy więcej nie widzieć Justina!
-ostatni...-wyszeptałam z ciężkością,a z moich oczów spływały słone łzy,szybko zaczęłam biec w kierunku wyjścia,gdy nagle wpadłam na kogoś,była to Tara
-gdzie ty idziesz?-spytała-płaczesz?-spytała zdenerwowana
-zostaw mnie!-wrzasnęłam,tak,że wszyscy spojrzeli na nas-zostawcie mnie w spokoju!-wrzasnęłam ponownie cała zalana łzami
-uspokój się!-zaczęłam mną potrząsać,ale byłam jak dynamit wszystko się we mnie złamało,nawet ciężko było mi do oddychać
-nie potrafię...ty...ty nie rozumiesz-mówiłam.Na pewno,gdy ci wszyscy ludzie na mnie patrzą myślą,że oszalałam-ja chcę już stąd iść!-krzyknęłam
-Miley?-zawołał zachrypnięty głos,odwróciłam się w jego stronę,to on,jeszcze bezczelnie zachowuje się jak gdyby nic-co się dzieje?-zapytał podchodząc do mnie,chciał mnie objąć,ale go odepchnęłam
-nie dotykaj mnie!-wrzasnęłam zapłakana
-kochanie co ci jest ?-spytał zaniepokojony,ale to tylko kłamstwo,on tylko kłamie
-co mi jest?! jeszcze bezczelnie się pytasz!sam powinieneś wiedzieć,ja idę stąd!-wykrzyczałam,po czym wybiegłam z domu Tary jak wariatka,biegłam i biegłam.Jak mogłam być taka głupia!Zatrzymałam się w połowie drogi upadając na ziemię-Dlaczego?!Justin Dlaczego?!!!!
___________________________________________________
Uff...szkoda mi Miley :( Było tak pięknie,a tu nagle sms i zobaczenie Justina z tą dziewczyną :/
Jak myślicie,zapowiada się na dramę ?
Przepraszam za błędy,ale piszę to dość późno i również przepraszam,że tak późno dodaje ten rozdział
PROSZĘ O KOMENTARZE !! :)
}
KOMENTUJCIE!!!
niedziela, 27 października 2013
Rozdział 19 ♥-KURWA! JUSTIN TAK TERAZ!
-nawet nie wiesz jak cię pragnę-powiedział,a ja czułam,że coraz bardziej się czerwienię
-ja cię też...jesteś dla mnie wszystkim-powiedziałam z czułością.Szatyn nic nie mówiąc,objął dłońmi moje biodra,przyciągając mnie do siebie.Mój oddech przyspieszył,a chłopak wpił się w moje usta,co sprawiło,że czułam mrówienie w brzuchu i przyjemność,którą zawsze czuję,gdy mnie całuje.Przejechałam opuszkami palców po jego puszystych włosach,drugą dłonią wbiłam moje paznokcie w jego plecy,czując potężną rozkosz i ekscytację.Chłopak objął moją twarz ,powoli zjeżdżając dłonią po moim udzie,głośne jęknęłam,czując,że zaraz zwariuję przez niego.Szatyn oderwał się od moich ust,wędrując na szyję,rozluźniłam się i pozwoliłam robić Justinowi,na co miał ochotę,dla mnie liczyło się to,że czułam jak umieram z rozkoszy...cudowne uczycie.
Gdy Justin pieścił moją szyję,otworzyłam powieki,które miałam zamknięte i zorientowałam się,że jesteśmy na dworze,a zachowujemy się,jakbyśmy byli w domu...maskara.Odsunęłam się od niego z ciężkością,głośno dysząc-prze-przepraszam ja chce,ale nie tutaj,nie sądzisz?-spytałam rozglądając się
-chodźmy do mnie-zaproponował,wyciągając swoją dłoń.Uśmiechnęłam się szeroko i z plątałam nasze dłonie,ruszyliśmy w stronę domu Justina.Gdy doszliśmy,Justin otworzył drzwi przede mną,abym weszła pierwsza,kiedy znajdowałam się w środku,spojrzałam na szatyna,który stał tuż za mną
-a twoi rodzice?-spytałam dla pewności
-skarbie nie denerwuj się nie ma ich,a wrócą dopiero w nocy-oznajmił.Teraz byłam spokojniejsza,ale co dalej?Przegryzłam nerwowo wargę,czując się lekko niezręcznie.Postanowiłam przyjrzeć się mieszkaniowi Justina,ale potknęłam się o dywan i upadłam na podłogę,Justin szybko do mnie podszedł
-nic ci nie jest?-spytał,patrząc na moją nogę
-boli-syknęłam
-gdzie?-spytał
-tu-rzekłam,pokazując na moją nogę,szatyn dłońmi chwycił moje udo
-tu?-spytał,kiwnęłam głową przecząco-a tu?-spytał ponownie,patrząc mi w oczy i chichocząc
-trochę-rzekłam,a po chwili obydwoje wybuchliśmy śmiechem-możesz coś dla mnie zrobić?-spytałam
-pewnie-odrzekł
-poszedłbyś do mnie,po jakieś ciuchu?Moja mama by ci zapakowała...proszę-przeciągnęłam ostatnie zdanie
-dobrze-powiedział wstając i ruszając do wyjścia
-będę czekała-krzyknęłam chichocząc,kiedy usłyszałam drzwi,które się zamknęły,podskoczyłam ze szczęścia
-hihihi...-cwaniacko przetarłam dłońmi-to będzie nie zapomniana noc-powiedziałam sama do siebie
PUNKTEM WIDZENIA JUSTINA
Szybko podbiegłem do mieszkania Miley,zapukałem do drzwi,a po chwili mama Mils je otworzyła
-Justin-powiedziała z uśmiechem-co cię sprowadza?-spytała
-Miley poprosiła mnie,abym przyniósł jej ciuchy na przebranie i to pani zadanie,aby je spakować-rzekłem,pokazując palcem wskazującym na panią Cyrus,ta tylko zachichotała
-wejdź chłopcze,a ja jej coś znajdę-powiedziała idą na górę do pokoju Mils,czekałem i czekałem,wystukiwając palcami o stół.Po jakimś czasie pani Cyrus zeszła z torbą i dała mi ją do rąk
-dziękuje-posłałem jej uśmiech,co odwzajemniła
-bawcie się dobrze-powiedziała,a ja kierowałem się do wyjścia
-sądzę,że będziemy...do widzenia-rzekłem wychodząc,szybko przebiegłem przez jezdnie,a po chwili byłem już przed moim domem.Wszedłem do domu,ale nikogo nie było,co mnie zdziwiło...czy ona uciekła? Bieber znajdziesz ją nawet na końcu świata.Sądzę,że jest w moim pokoju...intuicja.Szybko wbiegłem po schodach,podszedłem po drzwi i je otworzyłem,a mnie oszołomiło,torbę w której miałem ubrania Miley wypadła z mojej ręki.Poruszyłem się niespokojnie czując jak moje spodnie napinają się w okolicach krocza.KURWA! JUSTIN TAK TERAZ!.Oblizałem moje usta,widząc nagą Miley,która leżała niczym królowa,czekająca na swojego króla...Oczywiście,ja jestem tym królem,czyż nie mam za dobrze?Niee..KOCHAM MOJE ŻYCIE!Podszedłem do niej,cały czas się jej przyglądałem,tak aby zapamiętać,każdy szczegół jej ciała,po czym oblizałem dolną wargę.
-seksow-nie-ee-jąkałem się,patrząc w jej wielkie niebieskie oczy,które przyprawiały mnie o przyjemne uczucie w sercu.Moja dłoń przejechała po jej udzie,a na jej skórze pojawiła się gęsia skórka.Czego teraz pragnę to wej...nie ważne.Ekscytuje mnie jej pragnienie,do mnie,Widzę jak ona tego chce...ona jest dla mnie stworzona.Musnąłem swoimi ustami jej pulchne,słodkie usta,po czym pogłębiłem pocałunek,jej usta poruszały się w idealnej synchronizacji z moimi.Czułem jak wbija swoje paznokcie w moje plecy,co mnie jeszcze bardziej rozgrzewało.Nigdy w życiu nie miałem tak erotycznej scenki normalnie jak z filmu.Ta dziewczyna potrafi zaskakiwać i doprowadzać mnie do obłędu.Moje pocałunki przeniosłem na jej płaski brzuch,który poruszał się z siłą,pod wpływem dotyku moich warg,opuszkami palców przejechałem po jej brzuchu,obserwując go,jakby był najpiękniejszą rzeczą na świecie.Zdjąłem z siebie koszulkę,pozostawiając jedynie złoty łańcuch,zaraz potem zrzuciłem z siebie spodnie i bokserki,pozostawiając siebie nagiego.Całowałem i pieściłem całe jej ciało,doprowadzając ją do obłędu,a z jej ust wydobywały się jęki i westchnięcia przyjemności,po czym wszedłem w nią,na co całe jej ciało ugięło się
PUNKTEM WIDZENIA MILEY
Pragnęłam,aby ta noc była wyjątkowa,jak za pierwszym razem.Czuję się jak królowa,która czeka na swojego króla,doprowadzając go do obłędu.Bo tylko ja jestem jego panią,która ma w sobie ogień i dobrze wie co robić.Czułam jak umieram z przyjemności,jego pieszczoty doprowadzają mnie do szaleństwa,oh tak umieram z miłości...
PAMIĘTNIK ♥
Nikt mi go już nie odbierze na zawsze pozostanę jego panią
przez którą nie zaśnie dla której będzie umierał
po czym rodził się na nowo
ja jestem jego kobietą
_____________________________________________________
Heh mamy rozdział :D
I jak wam się podoba?
KOMENTUJCIE !!!
-ja cię też...jesteś dla mnie wszystkim-powiedziałam z czułością.Szatyn nic nie mówiąc,objął dłońmi moje biodra,przyciągając mnie do siebie.Mój oddech przyspieszył,a chłopak wpił się w moje usta,co sprawiło,że czułam mrówienie w brzuchu i przyjemność,którą zawsze czuję,gdy mnie całuje.Przejechałam opuszkami palców po jego puszystych włosach,drugą dłonią wbiłam moje paznokcie w jego plecy,czując potężną rozkosz i ekscytację.Chłopak objął moją twarz ,powoli zjeżdżając dłonią po moim udzie,głośne jęknęłam,czując,że zaraz zwariuję przez niego.Szatyn oderwał się od moich ust,wędrując na szyję,rozluźniłam się i pozwoliłam robić Justinowi,na co miał ochotę,dla mnie liczyło się to,że czułam jak umieram z rozkoszy...cudowne uczycie.
Gdy Justin pieścił moją szyję,otworzyłam powieki,które miałam zamknięte i zorientowałam się,że jesteśmy na dworze,a zachowujemy się,jakbyśmy byli w domu...maskara.Odsunęłam się od niego z ciężkością,głośno dysząc-prze-przepraszam ja chce,ale nie tutaj,nie sądzisz?-spytałam rozglądając się
-chodźmy do mnie-zaproponował,wyciągając swoją dłoń.Uśmiechnęłam się szeroko i z plątałam nasze dłonie,ruszyliśmy w stronę domu Justina.Gdy doszliśmy,Justin otworzył drzwi przede mną,abym weszła pierwsza,kiedy znajdowałam się w środku,spojrzałam na szatyna,który stał tuż za mną
-a twoi rodzice?-spytałam dla pewności
-skarbie nie denerwuj się nie ma ich,a wrócą dopiero w nocy-oznajmił.Teraz byłam spokojniejsza,ale co dalej?Przegryzłam nerwowo wargę,czując się lekko niezręcznie.Postanowiłam przyjrzeć się mieszkaniowi Justina,ale potknęłam się o dywan i upadłam na podłogę,Justin szybko do mnie podszedł
-nic ci nie jest?-spytał,patrząc na moją nogę
-boli-syknęłam
-gdzie?-spytał
-tu-rzekłam,pokazując na moją nogę,szatyn dłońmi chwycił moje udo
-tu?-spytał,kiwnęłam głową przecząco-a tu?-spytał ponownie,patrząc mi w oczy i chichocząc
-trochę-rzekłam,a po chwili obydwoje wybuchliśmy śmiechem-możesz coś dla mnie zrobić?-spytałam
-pewnie-odrzekł
-poszedłbyś do mnie,po jakieś ciuchu?Moja mama by ci zapakowała...proszę-przeciągnęłam ostatnie zdanie
-dobrze-powiedział wstając i ruszając do wyjścia
-będę czekała-krzyknęłam chichocząc,kiedy usłyszałam drzwi,które się zamknęły,podskoczyłam ze szczęścia
-hihihi...-cwaniacko przetarłam dłońmi-to będzie nie zapomniana noc-powiedziałam sama do siebie
PUNKTEM WIDZENIA JUSTINA
Szybko podbiegłem do mieszkania Miley,zapukałem do drzwi,a po chwili mama Mils je otworzyła
-Justin-powiedziała z uśmiechem-co cię sprowadza?-spytała
-Miley poprosiła mnie,abym przyniósł jej ciuchy na przebranie i to pani zadanie,aby je spakować-rzekłem,pokazując palcem wskazującym na panią Cyrus,ta tylko zachichotała
-wejdź chłopcze,a ja jej coś znajdę-powiedziała idą na górę do pokoju Mils,czekałem i czekałem,wystukiwając palcami o stół.Po jakimś czasie pani Cyrus zeszła z torbą i dała mi ją do rąk
-dziękuje-posłałem jej uśmiech,co odwzajemniła
-bawcie się dobrze-powiedziała,a ja kierowałem się do wyjścia
-sądzę,że będziemy...do widzenia-rzekłem wychodząc,szybko przebiegłem przez jezdnie,a po chwili byłem już przed moim domem.Wszedłem do domu,ale nikogo nie było,co mnie zdziwiło...czy ona uciekła? Bieber znajdziesz ją nawet na końcu świata.Sądzę,że jest w moim pokoju...intuicja.Szybko wbiegłem po schodach,podszedłem po drzwi i je otworzyłem,a mnie oszołomiło,torbę w której miałem ubrania Miley wypadła z mojej ręki.Poruszyłem się niespokojnie czując jak moje spodnie napinają się w okolicach krocza.KURWA! JUSTIN TAK TERAZ!.Oblizałem moje usta,widząc nagą Miley,która leżała niczym królowa,czekająca na swojego króla...Oczywiście,ja jestem tym królem,czyż nie mam za dobrze?Niee..KOCHAM MOJE ŻYCIE!Podszedłem do niej,cały czas się jej przyglądałem,tak aby zapamiętać,każdy szczegół jej ciała,po czym oblizałem dolną wargę.
-seksow-nie-ee-jąkałem się,patrząc w jej wielkie niebieskie oczy,które przyprawiały mnie o przyjemne uczucie w sercu.Moja dłoń przejechała po jej udzie,a na jej skórze pojawiła się gęsia skórka.Czego teraz pragnę to wej...nie ważne.Ekscytuje mnie jej pragnienie,do mnie,Widzę jak ona tego chce...ona jest dla mnie stworzona.Musnąłem swoimi ustami jej pulchne,słodkie usta,po czym pogłębiłem pocałunek,jej usta poruszały się w idealnej synchronizacji z moimi.Czułem jak wbija swoje paznokcie w moje plecy,co mnie jeszcze bardziej rozgrzewało.Nigdy w życiu nie miałem tak erotycznej scenki normalnie jak z filmu.Ta dziewczyna potrafi zaskakiwać i doprowadzać mnie do obłędu.Moje pocałunki przeniosłem na jej płaski brzuch,który poruszał się z siłą,pod wpływem dotyku moich warg,opuszkami palców przejechałem po jej brzuchu,obserwując go,jakby był najpiękniejszą rzeczą na świecie.Zdjąłem z siebie koszulkę,pozostawiając jedynie złoty łańcuch,zaraz potem zrzuciłem z siebie spodnie i bokserki,pozostawiając siebie nagiego.Całowałem i pieściłem całe jej ciało,doprowadzając ją do obłędu,a z jej ust wydobywały się jęki i westchnięcia przyjemności,po czym wszedłem w nią,na co całe jej ciało ugięło się
PUNKTEM WIDZENIA MILEY
Pragnęłam,aby ta noc była wyjątkowa,jak za pierwszym razem.Czuję się jak królowa,która czeka na swojego króla,doprowadzając go do obłędu.Bo tylko ja jestem jego panią,która ma w sobie ogień i dobrze wie co robić.Czułam jak umieram z przyjemności,jego pieszczoty doprowadzają mnie do szaleństwa,oh tak umieram z miłości...
PAMIĘTNIK ♥
Nikt mi go już nie odbierze na zawsze pozostanę jego panią
przez którą nie zaśnie dla której będzie umierał
po czym rodził się na nowo
ja jestem jego kobietą
_____________________________________________________
Heh mamy rozdział :D
I jak wam się podoba?
KOMENTUJCIE !!!
środa, 23 października 2013
Nowe opowiadanie
http://angel-of-dream-justin-ariana.blogspot.com/ zapraszam na moje nowe opowiadanie.Cieszyłabym się,gdybyście zajrzeli i ocenili.Całuski :***
wtorek, 15 października 2013
Rozdział 18 ♥-każdy twój ruch,działa na mnie jak coś do skuszenia
Idąc do Tary,miałam głowę w chmurach,wszystko chodziło mi po mojej głowie.Gdy doszłam do jej mieszkania,zapukałam,a po chwili głowa Tary wydostała się zza drzwi
-hej,jesteś w końcu wszyscy na ciebie czekamy,Justin chciał po ciebie już iść-zaśmiała się,a ja z nią
-o to dobrze,że przyszłam-zachichotałam,a po chwili weszłam do środka,razem z Tarą poszliśmy do salonu gdzie wszyscy czekali,no oczywiście na mnie
-ej Justin,twoja połówka się znalazła-powiedziała krzykiem Tara,gdy Justin mnie zobaczył szybko podniósł się z kanapy i podbiegł do mnie,obejmując mnie,a jego usta zbliżały się do moich,gdy smakuje jego ust,czuje się jak w niebie,tak dosłownie,jego wargi delikatnie przejechały po moich wargach,a po chwili jego język dominował z moim.Jego dłonie pieściły moje pośladki,przybliżając mnie bliżej jego ciała,moje powieki zamknęły się z przyjemności,którą czułam w tej chwili,przy nim czuję się taka bezpieczna i kochana.
-oj dobra skończcie gołąbeczki to mizianie,bo zazdroszczę ci-powiedziała Tara,która przerwała nam,obydwoje odsunęliśmy się od siebie,rumieniąc się
-o-okej-przeciągnęłam,klaszcząc w dłonie-to co robimy?-spytałam
-wiemy jedno,wasza czwórka zgłosiła się do tańca,więc musicie się przygotowywać,żeby obciachu nie było z Miley i Molly,bo przecież one nie umieją tańczyć-powiedziała Tara,wiedziałam,że w tej chwili zrobię sobie wielki obciach,nigdy nie tańczyłam tańca towarzyskiego,a co dopiero tanga
-to ja z Molly zaczniemy-zaproponował Richie,Molly podeszła do chłopaka,a Tara włączyła im muzykę,przy której chcą tańczyć.Ja usiadłam na kanapie obok Justina,uważnie przyglądałam się Molly i Richiemu,tak szczerze?,to Molly od razu załapała ten taniec.Nerwowo zaczęłam obgryzać paznokcie
-nie denerwuj się,to nie konkurs,po prostu musimy po trenować i będzie dobrze-wyszeptał mi do ucha
-mam nadzieję-odpowiedziałam z grymasem
-teraz wy-powiedziała Tara,wstałam z wielką ciężkością,podeszłam do Justina,który czekał na mnie,zagryzłam nerwowo wargę i stanęłam przed nim
-proszę cię,nie prowokuj mnie-zaśmiał się szatyn
-czym cię prowokuje?-spytałam
-po prostu nie zagryzaj wargi,bo nie wytrzymam tego ciśnienia-zaśmiał się,a ja już wiedziałam,co on ma na myśli,wybuchłam śmiechem
-a może ja chcę cię prowokować mój ty misiaczku-powiedziałam tajemniczo,przejeżdżając dłonią koło jego członka
-bo zaraz nie...-zatrzymał się
-słuchaj,a tak w ogóle jestem zła-powiedziałam marszcząc brwi,Justin z ciekawością spytał
-na co?
-na ciebie,po co nas zapisałeś?-spytałam wkurzona
-he,kochanie nie martw się,nauczysz się tańczyć-powiedział dumny
-ty nas zgłosiłeś,a nawet się mnie nie spytałeś,co ja o tym myślę-powiedziałam piskliwym głosem
-przepraszam-uśmiechnął się,gdy nagle włączyła się muzyka,moje nogi były,jak z waty-zaufaj mi-powiedział pocieszająco-udowodnijmy,jak się kochamy-zamknęłam oczy,po czym je otworzyłam,Justin dawał mi skazówki,było niesamowicie,czułam,że wokół nas nikogo nie ma,tylko ja i Justin,nasze oczy były wpatrzone tylko w siebie,a ruchy ciała same poruszały się w rytmie muzyki.Szatyn uniósł moje ciało niczym piórko,po czym postawił mnie na przeciw siebie,tak,że dotykaliśmy swoich warg,czułam jego oddech na swoich wargach,ten jego miętowy oddech,przychyliłam szyje,a już wargi Justina pieściły ją,odruchowo moja noga,zgięła się,szatyn przejechał,swoją dłonią,po niej,sprawiając,że dostałam gęsiej skórki,głośno jęknęłam,po czym nasze oczy ponownie się spotkały,a muzyka ucichła,a nasze klatki piersiowe unosiły się w szybkim tempie,nagle usłyszeliśmy klaski,naszych przyjaciół,obydwoje odwróciliśmy się w ich stronę
-woow,brawa!-krzyknął Jack
-a mówiłaś,że nie umiesz-powiedziała z grymasem Molly,zaśmiałam się
-przy takim tancerzu jak Justin,od razu się nauczysz-powiedziałam,puszczając oczko szatynowi
-a przy takiej seksownej piękności,wiesz co robić,by było gorąco-powiedział chichocząc,podchodząc do mnie obejmując w tali i całując po karku,co sprawiło,że poczułam chęć...o Boże,niee!
-okej-przeciągnęłam.szybko odchodząc od Justina,podbiegłam do drzwi wyjściowych
-co robisz?-spytała Molly
-do domu-powiedziałam,ubierając na siebie kurtkę
-już?
-tak,muszę coś załatwić-odpowiedziałam szybko.Oczywiście kłamiąc,chodzi mi o Justina,za bardzo mnie nakręcił i muszę się uspokoić
-pójdę z tobą-zaproponował szatyn,który podszedł do mnie i Molly,nie mogłam przestać na niego patrzeć...przy nim nie potrafię oddychać,pierwszy raz takie coś mi się zdarzyło
-niee...sama pójdę,nie martw się,zostań i baw się dobrze-powiedziałam dając mu buziaka w policzek,mój oddech samą mnie przerażał,a co dopiero Justina,który zauważył moje speszenie-to ja idę-powiedziałam otwierając drzwi.Szłam do domu,myśląc o moim zachowaniu przy Justinie,gdy z nim zatańczyłam,poczułam taką ochotę aby go dotykać,całować.Pragnęłam,żeby on mnie dotykał.Nagle poczułam czyjeś dłonie na mojej tali i wiedziałam czyje one są,szybko odskoczyłam,odwracając się w stronę Justina
-co tutaj robisz?-spytałam lekko speszona
-coś mnie dręczyło,a właściwie ty-powiedział przyglądając mi się uważnie
-jaa...czemu?-spytałam jeszcze bardziej skrępowana niż przed chwilą.Co mam mu niby powiedzieć?Że tak go pragnę?,odpada,wyjdę na jakąś psychiczną
-dziwnie się zachowujesz,widzę to,powiedz co się stało,uraziłem cię?
-niee,absolutnie nie,tylko mam własny problem-powiedziałam
-jaki?-spytał,zbliżając się do mnie,szybko cofnęłam się do tyłu,tak aby nie czuć jego bliskości
-niee...-przeciągnęłam-nie zbliżaj się-powiedziałam zakłopotana
-dlaczego?,o co ci chodzi?,nie rozumiem,nie kochasz mnie?
-kocham,ale...-nie potrafiłam skończyć
-ale co?,powiedz mi
-niee...bo wyjdę na idiotkę,albo jakąś psychiczną.Justin ja samej siebie teraz nie rozumiem-powiedziałam przygnębiona,zauważyłam ławeczkę i usiadłam na niej,a Justin usiadł obok mnie
-jeśli coś cię dręczy,przecież możesz mi powiedzieć jesteśmy parą,kochamy się i mówimy sobie wszystko-powiedział wspierająco
-bo ja,nie wiem...pierwszy raz takie coś odczuwam i nie wiem,czy dobrze robię w taki sposób myśląc o tobie-powiedziałam patrząc mu w oczy
-w jaki?-spytał spokojnie
-każdy twój ruch,działa na mnie jak coś do skuszenia.Gdy mnie dotykasz brakuje mi powietrza.Nigdy nie zwracałam na to,takiej uwagi,a teraz pragnęłabym,żebyś mnie dotykał,całował-powiedziałam
-to nie jest nic złego,ja też tak mam w stosunku do ciebie,nawet nie wiesz,jaką sprawiłaś mi radość tymi słowami.Rzadko kiedy dziewczyna,mówi to co czuje do ukochanej osoby,dlatego to czyni cię wyjątkową i jedyną panią mojego życia-powiedział,patrząc mi w oczy i pieszcząc mój policzek-nawet nie wiesz jak cię pragnę
___________________________________________
Dość długo pisałam ten rozdział,ale go skończyłam :)
KOMENTUJCIE !!!
-hej,jesteś w końcu wszyscy na ciebie czekamy,Justin chciał po ciebie już iść-zaśmiała się,a ja z nią
-o to dobrze,że przyszłam-zachichotałam,a po chwili weszłam do środka,razem z Tarą poszliśmy do salonu gdzie wszyscy czekali,no oczywiście na mnie
-ej Justin,twoja połówka się znalazła-powiedziała krzykiem Tara,gdy Justin mnie zobaczył szybko podniósł się z kanapy i podbiegł do mnie,obejmując mnie,a jego usta zbliżały się do moich,gdy smakuje jego ust,czuje się jak w niebie,tak dosłownie,jego wargi delikatnie przejechały po moich wargach,a po chwili jego język dominował z moim.Jego dłonie pieściły moje pośladki,przybliżając mnie bliżej jego ciała,moje powieki zamknęły się z przyjemności,którą czułam w tej chwili,przy nim czuję się taka bezpieczna i kochana.
-oj dobra skończcie gołąbeczki to mizianie,bo zazdroszczę ci-powiedziała Tara,która przerwała nam,obydwoje odsunęliśmy się od siebie,rumieniąc się
-o-okej-przeciągnęłam,klaszcząc w dłonie-to co robimy?-spytałam
-wiemy jedno,wasza czwórka zgłosiła się do tańca,więc musicie się przygotowywać,żeby obciachu nie było z Miley i Molly,bo przecież one nie umieją tańczyć-powiedziała Tara,wiedziałam,że w tej chwili zrobię sobie wielki obciach,nigdy nie tańczyłam tańca towarzyskiego,a co dopiero tanga
-to ja z Molly zaczniemy-zaproponował Richie,Molly podeszła do chłopaka,a Tara włączyła im muzykę,przy której chcą tańczyć.Ja usiadłam na kanapie obok Justina,uważnie przyglądałam się Molly i Richiemu,tak szczerze?,to Molly od razu załapała ten taniec.Nerwowo zaczęłam obgryzać paznokcie
-nie denerwuj się,to nie konkurs,po prostu musimy po trenować i będzie dobrze-wyszeptał mi do ucha
-mam nadzieję-odpowiedziałam z grymasem
-teraz wy-powiedziała Tara,wstałam z wielką ciężkością,podeszłam do Justina,który czekał na mnie,zagryzłam nerwowo wargę i stanęłam przed nim
-proszę cię,nie prowokuj mnie-zaśmiał się szatyn
-czym cię prowokuje?-spytałam
-po prostu nie zagryzaj wargi,bo nie wytrzymam tego ciśnienia-zaśmiał się,a ja już wiedziałam,co on ma na myśli,wybuchłam śmiechem
-a może ja chcę cię prowokować mój ty misiaczku-powiedziałam tajemniczo,przejeżdżając dłonią koło jego członka
-bo zaraz nie...-zatrzymał się
-słuchaj,a tak w ogóle jestem zła-powiedziałam marszcząc brwi,Justin z ciekawością spytał
-na co?
-na ciebie,po co nas zapisałeś?-spytałam wkurzona
-he,kochanie nie martw się,nauczysz się tańczyć-powiedział dumny
-ty nas zgłosiłeś,a nawet się mnie nie spytałeś,co ja o tym myślę-powiedziałam piskliwym głosem
-przepraszam-uśmiechnął się,gdy nagle włączyła się muzyka,moje nogi były,jak z waty-zaufaj mi-powiedział pocieszająco-udowodnijmy,jak się kochamy-zamknęłam oczy,po czym je otworzyłam,Justin dawał mi skazówki,było niesamowicie,czułam,że wokół nas nikogo nie ma,tylko ja i Justin,nasze oczy były wpatrzone tylko w siebie,a ruchy ciała same poruszały się w rytmie muzyki.Szatyn uniósł moje ciało niczym piórko,po czym postawił mnie na przeciw siebie,tak,że dotykaliśmy swoich warg,czułam jego oddech na swoich wargach,ten jego miętowy oddech,przychyliłam szyje,a już wargi Justina pieściły ją,odruchowo moja noga,zgięła się,szatyn przejechał,swoją dłonią,po niej,sprawiając,że dostałam gęsiej skórki,głośno jęknęłam,po czym nasze oczy ponownie się spotkały,a muzyka ucichła,a nasze klatki piersiowe unosiły się w szybkim tempie,nagle usłyszeliśmy klaski,naszych przyjaciół,obydwoje odwróciliśmy się w ich stronę
-woow,brawa!-krzyknął Jack
-a mówiłaś,że nie umiesz-powiedziała z grymasem Molly,zaśmiałam się
-przy takim tancerzu jak Justin,od razu się nauczysz-powiedziałam,puszczając oczko szatynowi
-a przy takiej seksownej piękności,wiesz co robić,by było gorąco-powiedział chichocząc,podchodząc do mnie obejmując w tali i całując po karku,co sprawiło,że poczułam chęć...o Boże,niee!
-okej-przeciągnęłam.szybko odchodząc od Justina,podbiegłam do drzwi wyjściowych
-co robisz?-spytała Molly
-do domu-powiedziałam,ubierając na siebie kurtkę
-już?
-tak,muszę coś załatwić-odpowiedziałam szybko.Oczywiście kłamiąc,chodzi mi o Justina,za bardzo mnie nakręcił i muszę się uspokoić
-pójdę z tobą-zaproponował szatyn,który podszedł do mnie i Molly,nie mogłam przestać na niego patrzeć...przy nim nie potrafię oddychać,pierwszy raz takie coś mi się zdarzyło
-niee...sama pójdę,nie martw się,zostań i baw się dobrze-powiedziałam dając mu buziaka w policzek,mój oddech samą mnie przerażał,a co dopiero Justina,który zauważył moje speszenie-to ja idę-powiedziałam otwierając drzwi.Szłam do domu,myśląc o moim zachowaniu przy Justinie,gdy z nim zatańczyłam,poczułam taką ochotę aby go dotykać,całować.Pragnęłam,żeby on mnie dotykał.Nagle poczułam czyjeś dłonie na mojej tali i wiedziałam czyje one są,szybko odskoczyłam,odwracając się w stronę Justina
-co tutaj robisz?-spytałam lekko speszona
-coś mnie dręczyło,a właściwie ty-powiedział przyglądając mi się uważnie
-jaa...czemu?-spytałam jeszcze bardziej skrępowana niż przed chwilą.Co mam mu niby powiedzieć?Że tak go pragnę?,odpada,wyjdę na jakąś psychiczną
-dziwnie się zachowujesz,widzę to,powiedz co się stało,uraziłem cię?
-niee,absolutnie nie,tylko mam własny problem-powiedziałam
-jaki?-spytał,zbliżając się do mnie,szybko cofnęłam się do tyłu,tak aby nie czuć jego bliskości
-niee...-przeciągnęłam-nie zbliżaj się-powiedziałam zakłopotana
-dlaczego?,o co ci chodzi?,nie rozumiem,nie kochasz mnie?
-kocham,ale...-nie potrafiłam skończyć
-ale co?,powiedz mi
-niee...bo wyjdę na idiotkę,albo jakąś psychiczną.Justin ja samej siebie teraz nie rozumiem-powiedziałam przygnębiona,zauważyłam ławeczkę i usiadłam na niej,a Justin usiadł obok mnie
-jeśli coś cię dręczy,przecież możesz mi powiedzieć jesteśmy parą,kochamy się i mówimy sobie wszystko-powiedział wspierająco
-bo ja,nie wiem...pierwszy raz takie coś odczuwam i nie wiem,czy dobrze robię w taki sposób myśląc o tobie-powiedziałam patrząc mu w oczy
-w jaki?-spytał spokojnie
-każdy twój ruch,działa na mnie jak coś do skuszenia.Gdy mnie dotykasz brakuje mi powietrza.Nigdy nie zwracałam na to,takiej uwagi,a teraz pragnęłabym,żebyś mnie dotykał,całował-powiedziałam
-to nie jest nic złego,ja też tak mam w stosunku do ciebie,nawet nie wiesz,jaką sprawiłaś mi radość tymi słowami.Rzadko kiedy dziewczyna,mówi to co czuje do ukochanej osoby,dlatego to czyni cię wyjątkową i jedyną panią mojego życia-powiedział,patrząc mi w oczy i pieszcząc mój policzek-nawet nie wiesz jak cię pragnę
___________________________________________
Dość długo pisałam ten rozdział,ale go skończyłam :)
KOMENTUJCIE !!!
niedziela, 6 października 2013
Rozdział 17 ♥-powinniśmy robić tak częściej
Dzisiaj wstałam wcześniej niż zwykle,w nocy nie potrafiłam zmrużyć oka jestem taka podekscytowana,tym,że dzisiaj wszystko się zmieni,ja i Justin będziemy mogli być razem,bez tajemnic.Szybko podniosłam się z łóżka i zaczęłam się szykować.Jedynie co chodziło mi po głowie,to,że chcę już zobaczyć go,przytulić się do jego ciepłej piersi,całować jego rozkoszne usta.Gdy ubrałam się i umalowałam,mogłam zejść na dół,zjeść śniadanie.Gdy weszłam do kuchni,przy stole siedzieli moi rodzice,którzy popijali prawie równocześnie swoje kawy,z uśmiechem na twarzy zasiadłam na moim miejscu
-hej rodzinko-powiedziałam,promieniując szczęściem
-cześć córeczko-powiedzieli równocześnie,na co wybuchliśmy wszyscy śmiechem-gotowa do szkoły?-spytał tata
-pewnie-odpowiedziałam,biorąc łyk gorącej herbaty
-wiesz,że zawsze chcę dla ciebie dobrze,ale powinnaś powiedzieć prawdę swoim przyjaciółką,jeśli nie powiesz,to twój związek z Justinem,nie wyjdzie-powiedział tłumacząc
-nie bój się tato,dzisiaj zamierzam im powiedzieć-powiedziałam uspokajając go,nagle do drzwi zadzwonił dzwonek
-otworzę-powiedziała mama,która ruszyła w stronę drzwi,gdy je otworzyłam,słyszałam jak rozmawia z kimś,pierwsze co mi przyszło do głowy,to albo Justin albo dziewczyny-Miley do ciebie-powiedziała wchodząc do kuchni,a za nią chłopak o nieziemskich oczach,mój Justin,szybko wstałam i podbiegłam do niego,wtulając się w jego pierś
-hej kotek-powiedział,wpijając się w moje usta,gdy ich tylko posmakowałam,przepełniła mną fala dreszczy i motylków w brzuchu,a jego miętowy oddech czułam na mych wargach.Gdy odkleiłam się od jego ust,zauważyłam jak moi rodzice się nam przyglądają
-no co?-spytałam,nie wiedząc o co im chodzi
-to takie piękne,że jesteście tacy szczęśliwi-powiedziała mama
-o-kej-powiedziałam,otwierając szerzej oczy,szybko chwyciłam moją torbę i wyszliśmy z mojego domu,szliśmy osobno i czułam się trochę nie zręcznie,gdy nawet nie złapiemy się za dłonie,ponieważ dalej wydaje mi się,że muszę wszystko ukrywać.Postanowiłam to zmienić,dzisiaj zrobię coś dla mnie i dla Justina,podeszłam do niego bliżej i chwyciłam jego dłoń,a chłopak uważnie spojrzał na mnie,gdy był świadomy co mam na myśli zarzucił swoją rękę za moją szyję i zbliżył mnie do siebie
-mówiłem ci,że cię kocham?-spytał z uśmieszkiem
-wiele razy-powiedziałam przez śmiech
-to powinienem jeszcze częściej,niż zwykle-powiedział również się chichocząc
-raz dziennie wystarczy-powiedziałam z uśmiechem,patrząc mu w oczy
-100-odpowiedział
-nie przesadzaj-oznajmiłam,nagle zauważyłam,że jesteśmy już pod szkołą,boję się!dzisiaj dzień prawdy,przecież prawda jest najważniejsza,nie mogę się jej bać,moja dłoń zacisnęła się w uścisku z dłonią Justina
-nie bój się,jestem z tobą-powiedział szepcząc mi do ucha,przytaknęłam,przełykając z ciężkością śliną.Weszliśmy do szkoły,a oczy gapiaków były skierowana na nas,dla nich to jest skandal,że Cyrus jest z Bieberem,bo przecież się nienawidzili,a tu nagle idą za rękę,szczęśliwi i zakochani.Gdy podeszliśmy pod naszą klasę,przyjaciele Justina do nas podeszli,szatyn przywitał się z nimi męskim uściskiem
-więc postanowiliście się nie ukrywać,myślę,że tak będzie dla was najlepiej-powiedział Richie
-też tak myślę,czekałam tylko,na to kiedy Miley będzie gotowa-oznajmił szatyn,dając mi buziaka w policzek-a jak było na randce z Molly?-spytał szatyn,szczerze?,to też byłam tego ciekawa
-było świetnie,tak szczerze to jesteśmy ze sobą,przez ten weekend nie tylko wy się dobrze bawiliście,ale my również poznaliśmy się bliżej,no i zaiskrzyło między nami-powiedział lekko się rumieniąc
-to świetnie,życzę wam szczęścia,tylko nie zrań jej,to moja przyjaciółka-powiedziałam ostrzegając,Justin i Richie chichotali,nagle zauważyłam,moje przyjaciółki,Molly była zdziwiona,że stoję przy Justinie,trzymając go za dłoń,tylko ona znała,mój mały sekret,Tara oniemiała złapała się za pierś i podbiegła do nas
-czy wy razem?-spytała zszokowana
-tak,jesteśmy z Justinem już od jakiegoś czasu-powiedziałam
-szczęścia-powiedziała przytulając mnie.Nie sądziłam,że to będzie takie proste,a że dziewczyny mnie zrozumieją,jestem szczęśliwa
-dzięki,a gdzie Kelly?-spytałam
-tu jestem-powiedziała ostro
-hej-powiedziałam
-widzę,że jesteś z tą męską kurwą-powiedziała,obserwując Justina,który rozmawiał z kolegami
-tak z tą męską kurwą i wiesz ja kocham tą męską kurwę-powiedziałam pewniej,w tej chwili całe szczęście które dzisiaj panowało we mnie,pękło,Kelly mnie wkurwiała i w tej chwili jestem wściekła na nią.
-mówię ci tylko,że jesteś pojebana,że z nim jesteś i skończysz marnie,mówię ci to,lepiej się wycofaj,albo będziesz cierpieć-powiedziała pewnie
-co ty możesz wiedzieć,kocham Justina i jestem z nim szczęśliwa,gdybyś była przyjaciółką życzyłabyś mi szczęścia-powiedziałam prawie krzycząc,nagle wszystkie oczy,skierowały się na mnie i Kelly
-jeśli z nim jesteś,nie jestem twoją przyjaciółką,a jeśli dalej chcesz się ze mną przyjaźnić to,albo on albo ja-powiedziała,stawiając mi ultimatum -wybieraj-oznajmiła,spojrzałam na Justina,który patrzył na mnie i słyszał wszystko co mówiłam z Kelly,tak jak i reszta
-dobrze!-krzyknęłam i podeszłam do Justina obejmując go-wybieram Justina,kocham go,a jeśli się kogoś kocha nie stawia się ultimatum,Tara i Molly są prawdziwymi przyjaciółkami,bo zrozumiały,to,że kocham Justina-powiedziałam pewnie,myślę,że dobrze zrobiłam,kończąc przyjaźń z Kelly,jeśli nie potrafi zaakceptować tego,że kocham Justina,to nie jest prawdziwą przyjaciółką,nagle zadzwonił dzwonek na lekcje,nasza nauczycielka otworzyła klasę,a wszyscy weszli do środka,na szczęście siedzę z Justinem i mogę być blisko niego,mieliśmy wychowawczą
-uczniowie,nie długo obędzie się konkurs taneczny,chciałabym,żeby z naszej klasy ktoś się zapisał,są chętni ?-spytała patrząc na wszystkich
-a jaki to konkurs taneczny?-spytał Richie
-towarzyski,wybieracie sobie partnera lub partnerkę,a jaki gatunek taneczny chcecie tańczyć wasza decyzja-odpowiedziała
-to ja chcę-powiedział Richie wstając
-dobrze,że jesteś chętny-powiedziała z uśmiechem-a partnerka?-spytała
-z Molly,zatańczymy salsę-powiedział z uśmiechem
-co?-spytała zaskoczona Molly-ja nie umiem tańczyć-powiedziała z przygnębieniem
-nauczymy się-uspokoił ją
-Ja i Miley też zatańczymy-powiedział Justin wstając z krzesła
-co?-spytałam przerażona,ja nie umiem tańczyć!,zabiję go!
-zatańczymy tango-odpowiedział
-świetnie-odpowiedziała nauczycielka
-ale je nie umiem tańczyć-powiedziałam również przygnębiona,teraz wiem,jak czuje się Molly,spojrzałam na nią i obydwie wiedziałyśmy co nas czeka
-kotek nauczę cię-oznajmił szatyn i usiadł z powrotem na krześle obok mnie
-teraz nie kotek!,zabiję cię!,ja nie umiem tańczyć,jestem kiepska,kiedyś chodziłam na balet i mnie wyrzucili-powiedziałam przygnębiona,łapiąc się za głowę
-ohh,aż taka kiepska jesteś,ale ze mną się nauczysz,pamiętaj,że tango to taniec miłości,a nam nie brak tego,jeśli dobrze pójdzie nauczysz się szybciej niż myślisz-powiedział uspokajając mnie
-mam nadzieję-powiedziałam łamiąco
-wiesz,jestem z ciebie dumny-powiedział szeptem
-dlaczego?-spytałam
-bo odważyłaś się,powiedziałaś prawdę,nie bałaś się,wiem,że przeze mnie nie przyjaźnisz się już z Kelly-powiedział,obwiniając się
-to nie twoja wina,zrozum,że cię kocham i chcę z tobą być,z każdym dniem kocham cię jeszcze bardziej niż ostatnio,to jest piękne-powiedziałam tłumacząc mu moje uczucia
-nawet nie wiesz,co dla mnie znaczą twoje słowa,teraz naprawdę wiem,że Bóg istnieje,bo dał mi taką kobietę jaką jesteś ty,tak długo czekałem na ciebie-powiedział,najchętniej bym go teraz pocałowała,ale to,że jesteśmy w szkole muszę się powstrzymać.Lekcje zleciały bardzo szybko,gdy zadzwonił ostatni dzwonek,razem z Justinem i naszymi przyjaciółmi wyszliśmy ze szkoły
-to co dzisiaj robimy?-spytał Jack
-umm...może dzisiaj gdzieś pójdziemy ?-spytałam
-taaak,dzisiaj mam wolną chatę,rodzice wrócą późno,więc możecie wybić do mnie-powiedziała podekscytowana Tara,wszyscy się ucieszyliśmy,zwróciłam uwagę na Richiego i Molly,którzy nie potrafili się od siebie odkleić
-hej! koniec tego całowania-powiedziałam,chcąc im przerwać,ale nagle poczułam czyjeś dłonie na mojej tali,szybko się odwróciłam i ujrzałam Justina
-ej,nie przeszkadzaj im,ja też chce-powiedział wpijając się w moje usta,oczywiście odwzajemniłam jego pocałunek,ja i Molly,całowałyśmy się z naszymi chłopakami,jednym kontem oka,zauważyłam,że Tara i Jack,nudzą się i chcieliby już iść
-dobra kończmy,bo Tara i Jack się nudzą-powiedziałam przez śmiech.Wszyscy rozeszliśmy się,ja i Justin poszliśmy w naszą stronę,szliśmy rozmawiając o wszystkim.Gdy doszliśmy pod mój dom,nie chciałam się żegnać z Justinem
-widzimy się u Tary-powiedziałam,chcąc iść do domu
-okej,to na razie-powiedział i ruszył odwracając się w stronę swojego domu,ja również ruszyłam w stronę drzwi od mojego domu,ale odwróciłam się,w stronę Justina
-Justin-krzyknęłam i pobiegłam w jego stronę,chłopak szybko się odwrócił,a ja wpiłam się w jego usta,gdy oderwałam się od jego ust,spojrzałam w jego oczy
-woow-sapnął- powinniśmy robić tak częściej-powiedział
-wiem,dobra widzimy się u Tary,pa misiek-powiedziałam i pobiegłam do domu.W domu zjadłam obiad i szybko zaczęłam się szykować,przebrałam się i poprawiłam makijaż,gdy byłam gotowa,zeszłam na dół,ubrałam buty i założyłam torbę na ramię
-mamo,ja idę do Tary-krzyknęłam
-idź i baw się dobrze-opowiedziała,szybko wyszłam z domu,ruszając do domu Tary,kiedy szłam,myślałam o wszystkim,raz się uśmiechałam,a raz smutniałam.Myślałam o słowach Kelly,która zagrażała mi,czy ona coś wie,czego ja nie wiem?
___________________________________________________
Pierwsze co chcę powiedzieć,to,że przepraszam,że tak długo czekaliście na ten rozdział,ale brakowało mi weny,wiedziałam o czym mam pisać,ale nie potrafiłam ując tego w słowa,ale teraz rozdziały będą częściej,zapowiadam,że mogą się pojawiać w każdy czwartek i piątek :) na Forever with you Justin również :). Jeśli zrobiłam jakiś błąd w pisowni,to z góry przepraszam.Prosiłabym o komentarze
KOMENTUJCIE !!
-hej rodzinko-powiedziałam,promieniując szczęściem
-cześć córeczko-powiedzieli równocześnie,na co wybuchliśmy wszyscy śmiechem-gotowa do szkoły?-spytał tata
-pewnie-odpowiedziałam,biorąc łyk gorącej herbaty
-wiesz,że zawsze chcę dla ciebie dobrze,ale powinnaś powiedzieć prawdę swoim przyjaciółką,jeśli nie powiesz,to twój związek z Justinem,nie wyjdzie-powiedział tłumacząc
-nie bój się tato,dzisiaj zamierzam im powiedzieć-powiedziałam uspokajając go,nagle do drzwi zadzwonił dzwonek
-otworzę-powiedziała mama,która ruszyła w stronę drzwi,gdy je otworzyłam,słyszałam jak rozmawia z kimś,pierwsze co mi przyszło do głowy,to albo Justin albo dziewczyny-Miley do ciebie-powiedziała wchodząc do kuchni,a za nią chłopak o nieziemskich oczach,mój Justin,szybko wstałam i podbiegłam do niego,wtulając się w jego pierś
-hej kotek-powiedział,wpijając się w moje usta,gdy ich tylko posmakowałam,przepełniła mną fala dreszczy i motylków w brzuchu,a jego miętowy oddech czułam na mych wargach.Gdy odkleiłam się od jego ust,zauważyłam jak moi rodzice się nam przyglądają
-no co?-spytałam,nie wiedząc o co im chodzi
-to takie piękne,że jesteście tacy szczęśliwi-powiedziała mama
-o-kej-powiedziałam,otwierając szerzej oczy,szybko chwyciłam moją torbę i wyszliśmy z mojego domu,szliśmy osobno i czułam się trochę nie zręcznie,gdy nawet nie złapiemy się za dłonie,ponieważ dalej wydaje mi się,że muszę wszystko ukrywać.Postanowiłam to zmienić,dzisiaj zrobię coś dla mnie i dla Justina,podeszłam do niego bliżej i chwyciłam jego dłoń,a chłopak uważnie spojrzał na mnie,gdy był świadomy co mam na myśli zarzucił swoją rękę za moją szyję i zbliżył mnie do siebie
-mówiłem ci,że cię kocham?-spytał z uśmieszkiem
-wiele razy-powiedziałam przez śmiech
-to powinienem jeszcze częściej,niż zwykle-powiedział również się chichocząc
-raz dziennie wystarczy-powiedziałam z uśmiechem,patrząc mu w oczy
-100-odpowiedział
-nie przesadzaj-oznajmiłam,nagle zauważyłam,że jesteśmy już pod szkołą,boję się!dzisiaj dzień prawdy,przecież prawda jest najważniejsza,nie mogę się jej bać,moja dłoń zacisnęła się w uścisku z dłonią Justina
-nie bój się,jestem z tobą-powiedział szepcząc mi do ucha,przytaknęłam,przełykając z ciężkością śliną.Weszliśmy do szkoły,a oczy gapiaków były skierowana na nas,dla nich to jest skandal,że Cyrus jest z Bieberem,bo przecież się nienawidzili,a tu nagle idą za rękę,szczęśliwi i zakochani.Gdy podeszliśmy pod naszą klasę,przyjaciele Justina do nas podeszli,szatyn przywitał się z nimi męskim uściskiem
-więc postanowiliście się nie ukrywać,myślę,że tak będzie dla was najlepiej-powiedział Richie
-też tak myślę,czekałam tylko,na to kiedy Miley będzie gotowa-oznajmił szatyn,dając mi buziaka w policzek-a jak było na randce z Molly?-spytał szatyn,szczerze?,to też byłam tego ciekawa
-było świetnie,tak szczerze to jesteśmy ze sobą,przez ten weekend nie tylko wy się dobrze bawiliście,ale my również poznaliśmy się bliżej,no i zaiskrzyło między nami-powiedział lekko się rumieniąc
-to świetnie,życzę wam szczęścia,tylko nie zrań jej,to moja przyjaciółka-powiedziałam ostrzegając,Justin i Richie chichotali,nagle zauważyłam,moje przyjaciółki,Molly była zdziwiona,że stoję przy Justinie,trzymając go za dłoń,tylko ona znała,mój mały sekret,Tara oniemiała złapała się za pierś i podbiegła do nas
-czy wy razem?-spytała zszokowana
-tak,jesteśmy z Justinem już od jakiegoś czasu-powiedziałam
-szczęścia-powiedziała przytulając mnie.Nie sądziłam,że to będzie takie proste,a że dziewczyny mnie zrozumieją,jestem szczęśliwa
-dzięki,a gdzie Kelly?-spytałam
-tu jestem-powiedziała ostro
-hej-powiedziałam
-widzę,że jesteś z tą męską kurwą-powiedziała,obserwując Justina,który rozmawiał z kolegami
-tak z tą męską kurwą i wiesz ja kocham tą męską kurwę-powiedziałam pewniej,w tej chwili całe szczęście które dzisiaj panowało we mnie,pękło,Kelly mnie wkurwiała i w tej chwili jestem wściekła na nią.
-mówię ci tylko,że jesteś pojebana,że z nim jesteś i skończysz marnie,mówię ci to,lepiej się wycofaj,albo będziesz cierpieć-powiedziała pewnie
-co ty możesz wiedzieć,kocham Justina i jestem z nim szczęśliwa,gdybyś była przyjaciółką życzyłabyś mi szczęścia-powiedziałam prawie krzycząc,nagle wszystkie oczy,skierowały się na mnie i Kelly
-jeśli z nim jesteś,nie jestem twoją przyjaciółką,a jeśli dalej chcesz się ze mną przyjaźnić to,albo on albo ja-powiedziała,stawiając mi ultimatum -wybieraj-oznajmiła,spojrzałam na Justina,który patrzył na mnie i słyszał wszystko co mówiłam z Kelly,tak jak i reszta
-dobrze!-krzyknęłam i podeszłam do Justina obejmując go-wybieram Justina,kocham go,a jeśli się kogoś kocha nie stawia się ultimatum,Tara i Molly są prawdziwymi przyjaciółkami,bo zrozumiały,to,że kocham Justina-powiedziałam pewnie,myślę,że dobrze zrobiłam,kończąc przyjaźń z Kelly,jeśli nie potrafi zaakceptować tego,że kocham Justina,to nie jest prawdziwą przyjaciółką,nagle zadzwonił dzwonek na lekcje,nasza nauczycielka otworzyła klasę,a wszyscy weszli do środka,na szczęście siedzę z Justinem i mogę być blisko niego,mieliśmy wychowawczą
-uczniowie,nie długo obędzie się konkurs taneczny,chciałabym,żeby z naszej klasy ktoś się zapisał,są chętni ?-spytała patrząc na wszystkich
-a jaki to konkurs taneczny?-spytał Richie
-towarzyski,wybieracie sobie partnera lub partnerkę,a jaki gatunek taneczny chcecie tańczyć wasza decyzja-odpowiedziała
-to ja chcę-powiedział Richie wstając
-dobrze,że jesteś chętny-powiedziała z uśmiechem-a partnerka?-spytała
-z Molly,zatańczymy salsę-powiedział z uśmiechem
-co?-spytała zaskoczona Molly-ja nie umiem tańczyć-powiedziała z przygnębieniem
-nauczymy się-uspokoił ją
-Ja i Miley też zatańczymy-powiedział Justin wstając z krzesła
-co?-spytałam przerażona,ja nie umiem tańczyć!,zabiję go!
-zatańczymy tango-odpowiedział
-świetnie-odpowiedziała nauczycielka
-ale je nie umiem tańczyć-powiedziałam również przygnębiona,teraz wiem,jak czuje się Molly,spojrzałam na nią i obydwie wiedziałyśmy co nas czeka
-kotek nauczę cię-oznajmił szatyn i usiadł z powrotem na krześle obok mnie
-teraz nie kotek!,zabiję cię!,ja nie umiem tańczyć,jestem kiepska,kiedyś chodziłam na balet i mnie wyrzucili-powiedziałam przygnębiona,łapiąc się za głowę
-ohh,aż taka kiepska jesteś,ale ze mną się nauczysz,pamiętaj,że tango to taniec miłości,a nam nie brak tego,jeśli dobrze pójdzie nauczysz się szybciej niż myślisz-powiedział uspokajając mnie
-mam nadzieję-powiedziałam łamiąco
-wiesz,jestem z ciebie dumny-powiedział szeptem
-dlaczego?-spytałam
-bo odważyłaś się,powiedziałaś prawdę,nie bałaś się,wiem,że przeze mnie nie przyjaźnisz się już z Kelly-powiedział,obwiniając się
-to nie twoja wina,zrozum,że cię kocham i chcę z tobą być,z każdym dniem kocham cię jeszcze bardziej niż ostatnio,to jest piękne-powiedziałam tłumacząc mu moje uczucia
-nawet nie wiesz,co dla mnie znaczą twoje słowa,teraz naprawdę wiem,że Bóg istnieje,bo dał mi taką kobietę jaką jesteś ty,tak długo czekałem na ciebie-powiedział,najchętniej bym go teraz pocałowała,ale to,że jesteśmy w szkole muszę się powstrzymać.Lekcje zleciały bardzo szybko,gdy zadzwonił ostatni dzwonek,razem z Justinem i naszymi przyjaciółmi wyszliśmy ze szkoły
-to co dzisiaj robimy?-spytał Jack
-umm...może dzisiaj gdzieś pójdziemy ?-spytałam
-taaak,dzisiaj mam wolną chatę,rodzice wrócą późno,więc możecie wybić do mnie-powiedziała podekscytowana Tara,wszyscy się ucieszyliśmy,zwróciłam uwagę na Richiego i Molly,którzy nie potrafili się od siebie odkleić
-hej! koniec tego całowania-powiedziałam,chcąc im przerwać,ale nagle poczułam czyjeś dłonie na mojej tali,szybko się odwróciłam i ujrzałam Justina
-ej,nie przeszkadzaj im,ja też chce-powiedział wpijając się w moje usta,oczywiście odwzajemniłam jego pocałunek,ja i Molly,całowałyśmy się z naszymi chłopakami,jednym kontem oka,zauważyłam,że Tara i Jack,nudzą się i chcieliby już iść
-dobra kończmy,bo Tara i Jack się nudzą-powiedziałam przez śmiech.Wszyscy rozeszliśmy się,ja i Justin poszliśmy w naszą stronę,szliśmy rozmawiając o wszystkim.Gdy doszliśmy pod mój dom,nie chciałam się żegnać z Justinem
-widzimy się u Tary-powiedziałam,chcąc iść do domu
-okej,to na razie-powiedział i ruszył odwracając się w stronę swojego domu,ja również ruszyłam w stronę drzwi od mojego domu,ale odwróciłam się,w stronę Justina
-Justin-krzyknęłam i pobiegłam w jego stronę,chłopak szybko się odwrócił,a ja wpiłam się w jego usta,gdy oderwałam się od jego ust,spojrzałam w jego oczy
-woow-sapnął- powinniśmy robić tak częściej-powiedział
-wiem,dobra widzimy się u Tary,pa misiek-powiedziałam i pobiegłam do domu.W domu zjadłam obiad i szybko zaczęłam się szykować,przebrałam się i poprawiłam makijaż,gdy byłam gotowa,zeszłam na dół,ubrałam buty i założyłam torbę na ramię
-mamo,ja idę do Tary-krzyknęłam
-idź i baw się dobrze-opowiedziała,szybko wyszłam z domu,ruszając do domu Tary,kiedy szłam,myślałam o wszystkim,raz się uśmiechałam,a raz smutniałam.Myślałam o słowach Kelly,która zagrażała mi,czy ona coś wie,czego ja nie wiem?
___________________________________________________
Pierwsze co chcę powiedzieć,to,że przepraszam,że tak długo czekaliście na ten rozdział,ale brakowało mi weny,wiedziałam o czym mam pisać,ale nie potrafiłam ując tego w słowa,ale teraz rozdziały będą częściej,zapowiadam,że mogą się pojawiać w każdy czwartek i piątek :) na Forever with you Justin również :). Jeśli zrobiłam jakiś błąd w pisowni,to z góry przepraszam.Prosiłabym o komentarze
KOMENTUJCIE !!
sobota, 14 września 2013
Rozdział 16 ♥-chcę żeby wszyscy wiedzieli,jak bardzo cię kocham
Dzisiaj wyjeżdżamy,jednak czas szybko leci,a te chwile były najpiękniejsze,czuję,że Justin stał się mi bliższy,kimś z kim mogłabym,żyć przez całe życie.Przy nim wszystko jest łatwiejsze,jest taki wrażliwy na słowa,taki ciepły i kochany.Pierwszy raz w życiu czułam się jakbym dotknęła nieba,to uczucie możemy do wszystkiego porównać,kiedy wrócę powiem Kelly prawdę,nie chce,żyć w kłamstwie,nie mogę już tego znieść,gdy patrzę na Justina,jak cierpi przeze mnie,serce mnie boli,bo jak mam wytrzymać,bez jego pocałunków?,nie da się tak.W tę noc,staliśmy się jednym,to o czym marzyłam,spełniło się,znalazłam mojego księcia,trzymać go za dłoń i podążać za nim.Pragnę mu towarzyszyć przez życie.Gdy byłam jeszcze małą dziewczynką zawsze marzyłam,o księciu,który przyjedzie na swoim rumaku i zabierze mnie z koszmaru,pokaże co to miłość,teraz wiem co to miłość.Gdy powoli szłam do łazienki,aby wziąć gorącą kąpiel,wzięłam moje ubranie i chwyciłam w dłonie,po czym znajdowałam się we wnętrzu łazienki,z ciągnęłam z siebie szlafrok i włączyłam ciepłą wodę,a po chwili,wannę zalewała woda,kiedy wanna była wypełniona wodą,zakręciłam kran,po czym weszłam do gorącej wody,wygodnie kładąc się w niej.Myślami nie byłam na ziemi,a raczej w niebie,nie potrafię zapomnieć tej nocy,dłońmi ocierałam moje ramiona,przypominając sobie wczorajszą noc,a po chwili czułam przechodzące dreszcze po moim ciele,uśmiech nie schodził z mojej twarzy,jestem taka szczęśliwa-Tylko ten Stary Mędrzec mógł wymyślić tę miłość,która przepełnia każdy kawałek mojego ciała.Każdy,bo dopiero się rodzę...Zaczynam istnieć i czuć.Coś takiego sobie wyobrażałam,coś podobnego.Ale to jest inne...Bo wyobraźnia nie może otworzyć wrót nieba.A one są dla mnie otwarte..Dziękuję Boże..Dziękuję,że dałeś mi tę miłość...-mówiłam,to co czułam,jak moje serce wariuje i skacze z radości,teraz wiem,że Bóg istnieje i modli się za mnie,czuwa nade mną...najpiękniejsze jest to,co mi dał,tą miłość,a za nią nie wiem jak mu podziękować...To miejsce było najcudowniejsze na Świecie,nie za pomnę,tych chwil spędzonych z Justinem,jak bardzo się przy mnie otworzył,a ja przy nim,gdy opowiadał mi o sobie,teraz wiem,co mogę trzymać w sercu,piękne wspomnienia...Tak bardzo go kocham,nie potrafię ująć to w słowa,ale tego się nie da,bo miłość nie ma granic..
Wykąpana wyszłam z łazienki,przed moim oczami ukazał się Justin
-dziękuję-powiedział przybliżając się do mnie
-za co?-spytałam,uśmiechając się
-za najwspanialszą noc na świecie,bardzo cię kocham-powiedział patrząc mi w oczy,a nasze usta po chwili się złączyły.Jego usta są magiczne,kocham ich dotyk
-to ja dziękuję-sapnęłam,gdy rozłączyłam nasze usta,szatyn uśmiechnął się i delikatnie przejechał dłonią po konturach mojej twarzy
-nie chcę wyjeżdżać,ale wiem,że musimy-powiedział lekko zdołowany
-wrócimy tu-powiedziałam pocieszająco
-mam nadzieję-uśmiechnął się,co odwzajemniłam
Po godzinie byliśmy spakowani i gotowi do wyjazdu,już mówiłam jak nie chcę wyjeżdżać?,ale nic na to nie poradzę,że musimy chodzić do szkoły.Obydwoje wsiedliśmy do samochodu,jeszcze raz,spojrzałam na to piękne miejsce i zapamiętałam je dokładnie,a po chwili ruszyliśmy.Przez dobrą godzinę nic nie mówiliśmy,a nasze usta,były pokryte szczęściem i radością,zaśmiałam się głośno
-co cię tak bawi?-spytał roześmiany szatyn
-nie wiem...może to,że jestem taka szczęśliwa-zachichotałam
-ja też-sapnął,a jego dłoń ułożyła się na moim udzie,na co drgnęłam zamykając oczy,Justin zachichotał i z powrotem patrzył na drogę.Podróż do domu minęła szybko,gdy podjechaliśmy pod mój dom,Justin wyciągnął moje rzeczy i zaniósł do domu,gdy wszystkie moje rzeczy były w domu,razem z Justinem zbliżyliśmy się do siebie
-będę tęsknił...zobaczymy się w szkol...-przerwałam mu,przykładając mu palec do ust
-może przyjdziesz po mnie i pójdziemy razem?-spytałam,podnosząc wyżej brwi
-naprawdę?-spytał
-tak-odpowiedziałam,a uśmiech na mojej twarzy nie schodził,z szatyna również,nagle poczułam,jak Justin podniósł mnie,a po chwili byłam w jego ramionach
-jesteś już gotowa,pokazać wszystkim,że się kochamy?-spytał tajemniczo
-TAK!-krzyknęłam przez śmiech-chcę żeby wszyscy wiedzieli,jak bardzo cię kocham-powiedziałam patrząc mu w oczy,a dłonią pieściłam jego policzek,po czym nasze usta złączyły się ze sobą,nagle poczułam równowagę pod nogami,dłoń szatyn pieściła moje pośladki,co sprawiło u mnie miliony motyli w brzuchu i dreszcze przyjemności,przechodzące przez moje ciało
-wiesz w co uwierzyłem,kiedy kochaliśmy się w domku?-spytał tajemniczo,wzruszyłam ramionami-że magia istnieje-powiedział,po czym cmoknął mój nos,zachichotałam
-Miley wracaj już do domu-krzyknęła przez okno moja mama
-zaraz będę-odpowiedziałam patrząc w okno,po czym odwróciłam się w stronę Justina
-jutro,okej?-spytałam dla pewności
-tak wiem,kocham cię-sapnął mi do ucha,na co drgnęłam,a szatyn ruszył w swoją stronę,a ja wbiegłam do domu,gdzie czekali na mnie moim rodzice
-i jak było?-spytali prawie równocześnie
-cudownie-powiedziałam marząco-lepiej być nie mogło-przeciągnęłam i usiadłam przy stole
-to między wami,jeszcze lepiej?-spytał tata
-i to bardzo-przegryzłam wargę,przypominając sobie,jak kochany i delikatny był Justin.Jak czułam się bezpieczna i gotowa dla niego wszystko zrobić
-zrobiliście to-powiedziała mama krzycząc z radości
-oszalałaś?!-splunęłam,przecież nie powiem mamie,że kochałam się z Justinem,prędzej powiem to Molly-po prostu bliżej się poznaliśmy-powiedziałam tupiąc nogę,po czym wstałam-nie chcę mi się z wami gadać idę spać-powiedziałam wbiegając do pokoju,walnęłam się na łóżko,a spod poduszki wyciągnęłam mój ukochany pamiętnik,od razu,otworzyłam go na pustą stronę i zapisałam,wszystko co przeżyłam przez te dwa dni KOCHAM GO JESZCZE MOCNIEJ,NIŻ PRZEDTEM...
TO PRZEZNACZENIE :D <3
Gdy zapisałam wszystko,odłożyłam go z powrotem pod poduszkę.Przebrałam się w piżamę i położyłam na łóżko,okrywając moje ciało ciepłą kołderką
BYŁO CUDOWNIE...
______________________________________________________
Przepraszam,że tak długo,ale szkoła i ciężko dodać w tygodniu,jutro będzie kolejny rozdział :))
Wiem,że rozdział jest nudny,ale jest dużo uczuć w nim Miley
kocham was,że jesteście ze mną i czekacie na nowe rozdziały <33
KOMENTUJCIE !!!!!
Wykąpana wyszłam z łazienki,przed moim oczami ukazał się Justin
-dziękuję-powiedział przybliżając się do mnie
-za co?-spytałam,uśmiechając się
-za najwspanialszą noc na świecie,bardzo cię kocham-powiedział patrząc mi w oczy,a nasze usta po chwili się złączyły.Jego usta są magiczne,kocham ich dotyk
-to ja dziękuję-sapnęłam,gdy rozłączyłam nasze usta,szatyn uśmiechnął się i delikatnie przejechał dłonią po konturach mojej twarzy
-nie chcę wyjeżdżać,ale wiem,że musimy-powiedział lekko zdołowany
-wrócimy tu-powiedziałam pocieszająco
-mam nadzieję-uśmiechnął się,co odwzajemniłam
Po godzinie byliśmy spakowani i gotowi do wyjazdu,już mówiłam jak nie chcę wyjeżdżać?,ale nic na to nie poradzę,że musimy chodzić do szkoły.Obydwoje wsiedliśmy do samochodu,jeszcze raz,spojrzałam na to piękne miejsce i zapamiętałam je dokładnie,a po chwili ruszyliśmy.Przez dobrą godzinę nic nie mówiliśmy,a nasze usta,były pokryte szczęściem i radością,zaśmiałam się głośno
-co cię tak bawi?-spytał roześmiany szatyn
-nie wiem...może to,że jestem taka szczęśliwa-zachichotałam
-ja też-sapnął,a jego dłoń ułożyła się na moim udzie,na co drgnęłam zamykając oczy,Justin zachichotał i z powrotem patrzył na drogę.Podróż do domu minęła szybko,gdy podjechaliśmy pod mój dom,Justin wyciągnął moje rzeczy i zaniósł do domu,gdy wszystkie moje rzeczy były w domu,razem z Justinem zbliżyliśmy się do siebie
-będę tęsknił...zobaczymy się w szkol...-przerwałam mu,przykładając mu palec do ust
-może przyjdziesz po mnie i pójdziemy razem?-spytałam,podnosząc wyżej brwi
-naprawdę?-spytał
-tak-odpowiedziałam,a uśmiech na mojej twarzy nie schodził,z szatyna również,nagle poczułam,jak Justin podniósł mnie,a po chwili byłam w jego ramionach
-jesteś już gotowa,pokazać wszystkim,że się kochamy?-spytał tajemniczo
-TAK!-krzyknęłam przez śmiech-chcę żeby wszyscy wiedzieli,jak bardzo cię kocham-powiedziałam patrząc mu w oczy,a dłonią pieściłam jego policzek,po czym nasze usta złączyły się ze sobą,nagle poczułam równowagę pod nogami,dłoń szatyn pieściła moje pośladki,co sprawiło u mnie miliony motyli w brzuchu i dreszcze przyjemności,przechodzące przez moje ciało
-wiesz w co uwierzyłem,kiedy kochaliśmy się w domku?-spytał tajemniczo,wzruszyłam ramionami-że magia istnieje-powiedział,po czym cmoknął mój nos,zachichotałam
-Miley wracaj już do domu-krzyknęła przez okno moja mama
-zaraz będę-odpowiedziałam patrząc w okno,po czym odwróciłam się w stronę Justina
-jutro,okej?-spytałam dla pewności
-tak wiem,kocham cię-sapnął mi do ucha,na co drgnęłam,a szatyn ruszył w swoją stronę,a ja wbiegłam do domu,gdzie czekali na mnie moim rodzice
-i jak było?-spytali prawie równocześnie
-cudownie-powiedziałam marząco-lepiej być nie mogło-przeciągnęłam i usiadłam przy stole
-to między wami,jeszcze lepiej?-spytał tata
-i to bardzo-przegryzłam wargę,przypominając sobie,jak kochany i delikatny był Justin.Jak czułam się bezpieczna i gotowa dla niego wszystko zrobić
-zrobiliście to-powiedziała mama krzycząc z radości
-oszalałaś?!-splunęłam,przecież nie powiem mamie,że kochałam się z Justinem,prędzej powiem to Molly-po prostu bliżej się poznaliśmy-powiedziałam tupiąc nogę,po czym wstałam-nie chcę mi się z wami gadać idę spać-powiedziałam wbiegając do pokoju,walnęłam się na łóżko,a spod poduszki wyciągnęłam mój ukochany pamiętnik,od razu,otworzyłam go na pustą stronę i zapisałam,wszystko co przeżyłam przez te dwa dni KOCHAM GO JESZCZE MOCNIEJ,NIŻ PRZEDTEM...
TO PRZEZNACZENIE :D <3
Gdy zapisałam wszystko,odłożyłam go z powrotem pod poduszkę.Przebrałam się w piżamę i położyłam na łóżko,okrywając moje ciało ciepłą kołderką
BYŁO CUDOWNIE...
______________________________________________________
Przepraszam,że tak długo,ale szkoła i ciężko dodać w tygodniu,jutro będzie kolejny rozdział :))
Wiem,że rozdział jest nudny,ale jest dużo uczuć w nim Miley
kocham was,że jesteście ze mną i czekacie na nowe rozdziały <33
KOMENTUJCIE !!!!!
Subskrybuj:
Posty (Atom)