wtorek, 13 sierpnia 2013

Rozdział 11 ♥

Punktem widzenia Miley 
Kiedy Justin wyszedł razem z Richiem,do domu,od razu z Molly ogarnęłyśmy bałagan,który narobiliśmy,żeby nie robić,problemu  rodzicom,po skończeniu,poszłyśmy do mnie,do pokoju,wyciągnęłam torby i zaczęłam się pakować
-a,co jeśli,cię zgwałci ?-spytała zdenerwowana Molly,przewróciłam teatralnie oczami,gdyż jej pytanie,było głupie,Justin nie należy do takich typów
-głupia jesteś?!-spytałam z sarkazmem,po czym wkładałam piżamę do torby
-no wiem,nic ci nie zrobi,ale wy się pożądacie,na pewno,jak przyjedziecie na miejsce,będzie no wiesz-powiedziała unosząc brwi,spojrzałam na nią,aż zaczęłam się śmiać
-przestań-uderzyłam ją w ramie,te jej skojarzenia
-to co będziecie robić ?!,bawić się w piaskownicy ?-spytała pod denerwowana,usiadłam koło niej,trzymając ją za dłoń
-na pewno,nie będę się z nim kochać,a w piaskownicy,czemu nie-powiedziała mrużąc oczami
-Mils,jedziesz z najseksowniejszym kolesiem w szkole,na dodatek jest twoim chłopakiem i zabiera cię na dwa dni,do domu,na plaży-oznajmiła,hmm mam nadzieje,że będzie wszystko w porządku,no przecież nic,nie zrobi głupiego
-wiesz,jestem rozsądna,nie jestem już małym dzieckiem-powiedziałam-lepiej zajmij się Richiem-uznałam,chichocząc,na co ona się zarumieniła
-wychodzimy dzisiaj na kręgle i pizze-powiedziała stukając palcami,nie wierze tak szybko,ona lubi być chop siu do przodu
-no,no,powodzenia-powiedziałam z uśmiechem na twarzy,odwzajemniła go
-Miley,powiesz mi,jak to jest za pierwszym razem?-spytała,zrobiłam gigantyczne oczy
-co?,czemu ja?-spytałam
-no,bo ty,za parę godzin stracisz-uznała,uderzyłam ją w rami,nic się nie wydarzy,jestem dorosła,a Justin,mnie zrozumie
-nic się nie stanie-powiedziałam,po czym znów,brałam się za szykowanie,rzeczy
-pa,Mils,ja już wracam-powiedziała,żegnając się ze mną
-pa-odpowiedziałam,po czym dziewczyna znikła z punktu mojego widzenia,podeszłam do stolika,chwytając telefon,12.20,jeszcze mam czas,uznałam,że się umyję,po umyciu,wysuszyłam włosy,przy czym poszłam przebrać się w (KLIK)UBIÓR MILEY,spojrzałam na godzinę,była 12.53,fajnie mam osiem minut,spojrzałam w lusterko,upewniając się czy wszystko jest na miejscu,tak byłam gotowa,chwyciłam torbę,zakładając ją na ramię,po czym biorąc ze stolika telefon,chowając go do torby,wyszłam z pokoju,zamykając za sobą drzwi,z chodząc na dół,usłyszałam,rozmowę mojej mamy z Justinem ?,już tu był,zeszłam do salonu,witając każdego
-hej śliczna-przywitał mnie,delikatnym uściskiem
-bawcie się dobrze-pożegnała mnie mama,chyba skończyli,więc mogliśmy iść,Justin,splątał nasze dłonie,kierując nas do wyjścia,przed domem stał,samochód Justina,otworzył mi drzwi
-daj torbę,wsadzę ją do bagażnika-zaproponował,dałam ją mu,do ręki,weszłam do auta,siadając na miejscu pasażera,po czym Justin usiadł na miejscu kierowcy odpalił silnik i ruszyliśmy,szczerze?,to trochę się denerwowałam,ale muszę się wziąć w garść,dalej Miley,powiedź coś,no dalej stypa
-ślicznie wyglądasz-powiedział,przerywając tą niezręczną ciszę,chyba widział,że się trochę denerwuję
-dzięki-powiedziałam cicho,patrzałam w przednią szybę
-chyba się nie denerwujesz?-spytał,nie wiem czemu,ale nie chciałam zostać takiego pytania,moje serce przyspieszyło,a nogi były,jak z waty,co się ze mną dzieje?-widać,że tak-odpowiedział za mnie,nie miałam siły nic powiedzieć,jakbym miała,kluchę w gardle,co jest ze mną?-no proszę,powiesz coś ?-spytał,głaszcząc moje udo,oj dotknął mnie,przeszły mnie ciarki,a oddech wyszedł mi niemal,głośno-wszystko w porządku?-zapytał,on co chwile pyta się,a ja nawet mu nie odpowiem,nie wiem,mam,coś z ciśnieniem ?,albo on tak na mnie działa,ale przecież,nigdy tak przy nim,nie miałam-Miley,Miley- mruczał pod nosem,moje imię,zachichotałam chyba tylko to umiałam-oo,w końcu coś-powiedział uśmiechając się do mnie-puścić coś?-spytał,przytaknęłam,włączył radio,leciała piosenka "She will be loved" uwielbiam tą piosenkę,Maroon5 ,jeden z moich ulubionych zespołów
-kocham tą piosenkę-powiedziałam,w końcu,Justin pod głosił,a ja zaczęłam podśpiewywać,szatyn na mnie spojrzał,ale nie zwracałam na niego uwagi,byłam skupiona,na drodze i piosence
-wow!,umiesz śpiewać,coś jeszcze o tobie nie wiem ?-spytał,zaśmiałam się głośno,chłopak chwycił mnie za udo,a ja trzymałam jego dłoń,dając mu przy tym całusa, w polik i wróciłam do śpiewania,a Justin przyłączył się do mnie,zaczął wyć
-nieee-jęknęłam,ale nic to nie dało,pozostało mi tylko śmianie się z niego i śpiewanie z nim,ale kiedy już zaczął się refren,zawył,a ja tylko zakryłam dłońmi twarz,by schować moje rumieńce,przez śmiech,po czym zakryłam uszy -nieee-wyłam
-will!!!!!!!!!!-krzyknął na koniec-be!!!!,looooooooooved!-krzyknął mi do ucha,nieznośny,ale szczerze?,miałam ubaw
-wariat,dobra wyłącz radio,bo ogłuchnę-stwierdziłam,bo jego śpiew,to nie był śpiewem,tylko krzykiem
-a tak szczerze,lubię czasem pośpiewać,lub zagrać na gitarze-powiedział,uu,gitarzysta,ma u mnie plus-kocham twój głos-powiedział po chwili,zignorowałam go,gdyż zainteresowały mnie,widoki,na zewnątrz
-ale pięknie-powiedziałam jakby do siebie,byłam oczarowana tymi widokami,aż zrobiłam się senna,a moje oczy się zamknęły

Punktem widzenia Justina 
Jak skończyliśmy temat,śpiewania,Miley odwróciła się w bok,patrząc na krajobrazy-ale pięknie-powiedziała pod nosem,zaśmiałem się,widać,mam jeden plus,podoba się jej,ale jak będziemy na miejscu,mam nadzieje,że zaniemówi,jadąc,już półgodziny,szturchnąłem dziewczynę,by spojrzała na mnie
-Miley?- spytałem,ale nic nie odpowiedziała,może znowu się denerwuje?,w sumie ja sam jestem zdenerwowany,bo boje się,że jej się nie spodoba,ach,mam nadzieję,że ten weekend zapamięta do końca życia i jak tak samo,bardzo ją kocham-Milss?-spytałem ponownie,ale znowu nie odpowiedziała,spojrzałem na nią,odgarnąłem jedną ręką jej włosy i zobaczyłem,że śpi,nie chce jej budzić,obudzę ją kiedy dojedziemy,spała tak słodko,w nocy prawie nie spała,przez te koszmary,odwróciłem mój wzrok z powrotem na przednią szybę i patrzyłem na drogę,jechało się spokojnie w ciszy,założyłem moje przeciw słoneczne okulary,przy czym włączyłem radio,uchyliłem okno szerzej,a powietrze obwiewało moje włosy,oh tak,to ja lubię jeździć,zacząłem mówić w swojej głowie-patrzcie,jaka suka,chce się ścigać ?!-syknąłem do siebie,gdyż zauważyłem,że jakiś typ,chciał mnie wyprzedzić,chuja!nie zadzieraj ze mną,spojrzałem na Miley,pewno by się na mnie wkurzyła,ale jestem mężczyzną,zapiąłem jej pasy,by mi nie wypadła,zacisnąłem gaz,przy czym zacisnąłem moje zęby ze złości-ty kurwo,już nie żyjesz!-jechałem coraz szybciej,aż nasze auta się ze sobą spotkały,a mężczyzna na mnie spojrzał,uśmiechnąłem się złośliwie -co suko?!,myślisz,że z kim zadzierasz ?-spytałem złośliwie
-z dzieciakiem ?-spytał złośliwie,zatrzymałem auto i z niego wyszedłem,podszedłem do typa,a on wyszedł ze swojego
-solówa,dziadzie !!-krzyknąłem,a ten już z pięściami do mnie,kucnąłem,a jego dłoń machnęła,w tej chwili,przypierdoliłem kolesiowi w tłustą dupę
-gówniarz-syknął z bólu
-jaki gówniarz?!,mało ci?!,wiesz z kim ty zadarłeś ?-spytałem złośliwie,pokręcił głową,na znak,że nie wie-z k-kurwa Justinem Bieberem,dziwko !-krzyknąłem
-to ten,co się wkurwia na kierowców?-spytał
-yep-powiedziałem dumnie,facet wycofał się do swojego samochodu,pokazałem mu środkowego palca i również wróciłem do samochodu i  odpaliłem silnik,wyprzedziłem tą dziwkę-Kurwa masz szczęście,że nie jestem wściekły!-krzyknąłem na koniec,prawdę mówiąc,Miley o tym,nie wie,że ludzie znają mnie,od solówek,na jezdniach,mam problem z nerwami,denerwuje mnie,to jak ktoś wyprzedza mnie na jezdni,ale kobiety nigdy nie uderzyłem i nie uderzę,takie pipy na ulicach pewnie
-Justin!,co ty tak krzyczysz?!-krzyknęła zaspana Miley i kurwa przez tą dziwkę moją księżniczkę obudziłem,pomasowałem jedną dłonią,jej plecy,by dalej szła spać,ale ona się wyprostowała,nie chcąc dalej iść w krainę snów
-a wiesz,wyłem-powiedziałem przez śmiech,kłamstwo i jeszcze raz kłamstwo
-ach tak,dziwko itd,to co ty słuchałeś ?-spytała unosząc brwiami
-nic-odpowiedziałem niewinnie,skręciłem w prawo i wjechaliśmy do lasu,gdy dojechaliśmy,wysiadłem z samochodu,Miley wyleciała z niego piorunem i stanęła jak wryta,nie wiedziałem,czy jej się podoba,czy może nie,ale nagle dostałem odpowiedź
-ale tu pięknie-powiedziała,przykładając dłoń do twarzy,podszedłem do niej,obejmując ją od tyłu,powiem szczerze,że widziałem tak zakochane pary w filmach,więc też tak chciałem,tak jestem dobry :D
-cieszę się,że ci się podoba-powiedziałem,mówiąc do jej ucha,na co zadrżała,ooo tak punkt dla ciebie Bieber!
-tu jest cudownie-powiedziała,patrząc na mnie,już nic nie mówiłem,bo wiedziałem co w tej chwili trzeba zrobić,zbliżyłem się do jej ust,po czym przejechałem,moim językiem po jej wardze,prosząc o dostęp,dziewczyna rozchyliła wargę i tak nasze języki walczyły o dominację,to będzie cudowny dzień

__________________________________________________________
dzięki za komentarze :) następny rozdział w ciągu dwóch dni :))

KOMENTUJCIE !!!!

niedziela, 11 sierpnia 2013

Rozdział 10 ♥

Punktem widzenia Miley 
Moje serce waliło,jak szalone,nawet go słyszałam,normalne?,kiedy z Molly tańczyłyśmy,jak to chłopaki mówią "SEKSOWNIE",mój wzrok był tylko skupiony na Justinie,to jemu chciałam się podobać,widziałam,że chłopak wierci się niezmiernie,nie wiedząc o co mu chodzi,kontynuowałam dalej mój taniec,kiedy z Molly skończyłyśmy,zauważyłam,że Justina nie ma,nie spodobałam się mu?,jestem do dupy!,nie podobam się mu,zrobiłam grymas na twarzy,patrząc na miejsce gdzie siedział Justin,gdzie on poszedł?,wiem,byłam tak kiepska,że poszedł mnie wyśmiać na ulicy-kończymy grę-powiedziałam do Molly i Richiego,którzy byli bardziej przejęci sobą,bo nawet nie zwrócili na mnie uwagi,że w ogóle tutaj jeszcze jestem i to na dodatek SAMA!,tupnęłam nagą i odwróciłam się po moją bluzkę,chcąc ją założyć na moje ciało,gdy nagle poczułam na moich biodrach,dwie dłonie,które przyciągnęły mnie w swoją stronę,lekko zszokowana,podniosłam głowę w górę i ujrzałam Justina,odwróciłam się od niego,udając obrażoną,co ja gadam jestem na niego zła,nagle poczułam jego nierówny oddech,na mojej szyi,na co zadrżałam
-dlaczego się ubierasz?....jesteś taka piękna-powiedział,tym swoim zachrypniętym głosem,na co poczułam w brzuchu miliony motyli
-wcale,że nie!,uciekłeś-powiedziałam udając niedostępną,nagle poczułam ciepłe pocałunki na mojej szyi
-ja nie uciekłem,tylko musiałem załatwić coś....w łazience-zaśmiał się pod moim uchem,po czym przegryzł płatek mojego ucha,Boże,on jest,ah boski,umie mnie pod jarać
-yhym,nie wnikam-powiedziałam,bawiąc się moimi palcami,po czym odwróciłam się w jego stronę,także nasza odległość między ustami była,bardzo malutka,czułam na moich wargach jego oddech,czuje,jak moje serce przyspiesza z każdym jego dotykiem,boje się,go stracić,bardzo boję,naprawdę zakochałam się w tym wariacie,teraz już wiem,co znaczyły,te słowa "zakochać się po uszy",ja właśnie tak mam,patrzyłam w jego czekoladowe oczka,widziałam w nich iskry,mogłabym zawsze w nie patrzeć,nie odrywaliśmy od siebie oczów,a nasze usta,przybliżyły się z każdą sekundą,aż poczułam jego miękkie wargi na moich,mocno objął mnie w tali,przy czym przyciągnął do jego ciała,także wskoczyłam na niego,umieszczając nogi,w okół jego bioder,nasz pocałunek stawał się coraz bardziej intensywny,szatyn oparł moje plecy o ścianę,moje dłonie,pieściły jego linię włosów,nasze oddechy było coraz głośniejsze,Justin pieścił moje udo,przy czym przetrzymywał w garści moje włosy
-pragnę cię-wyszeptał do moich ust-bardzo,bardzo pragnę-dalej mówił do moich ust
-ja cię,też pragnę-odpowiedziałam mówiąc do jego ust
-hej,bo zaraz wskoczycie do łóżka-wyrwał nas z naszej bliskości Richie,Justin przegryzł nerwowo,wargę i puścił mnie,poprawiłam się i spojrzałam na moją przyjaciółkę i Richiego,ha!,właśnie w takiej chwili przerywają,kiedy chciałam,żeby ze mną gadali,to nie zwracali na mnie uwagi,PIEPRZYĆ TO!
-bardzo śmieszne-powiedziałam z wyrazem"zaraz was zabiję"
-nie będziemy wam przeszkadzać,ja zabieram tą panią do pokoju-powiedział Justin,wskoczyłam na jego plecy,śmiejąc się niezmiernie,weszliśmy po schodach,cały czas śmiejąc się,w końcu doszliśmy do mojego pokoju
-ubiorę piżamę i do ciebie wracam-powiedziałam schodząc z niego,lecz ten złapał mój nadgarstek i spojrzał mi w oczy
-śpij tak-powiedział nie odrywając ode mnie wzroku,spojrzałam na niego,nie wiedząc dlaczego-proszę-dopowiedział kiedy chciałam,coś powiedzieć
-dobrze-powiedziałam,a na jego ustach pojawił się szeroki uśmieszek,położyliśmy się na łóżku,obydwoje weszliśmy pod kołdrę,wtuliłam się w jego gorącą pierś,zamknęłam oczy,chcąc zasnąć,ale czułam jak,moje ciało,jest obdarowane pocałunkami-kotek,co robisz?-spytałam,nie patrząc na niego,ponieważ nie chciało mi się otwierać oczów
-całuję cię,nawet nie wiesz jak ciebie pragnę-powiedział dalej mnie całując,to było przyjemne,czułam się przy nim piękna i kochana,z uśmiechem usnęłam

w pewnym małym pokoiku,siedzi dziewczyna,skulona w kącie,płacze,widać w jej oczach strach,potrzebuje pomocy,ale nikogo nie ma,dziewczyna drży ze strachu krzyczy-ZOSTAW! PROSZĘ ZOSTAW MNIE!-łzy spływały z niej stumieniem,nagle widać nogi,mężczyzny,podchodzi do niej,widać jak dobiera się z łapami i mówi-BĘDZIE DOBRZE,TO PRZECIEŻ PREZENT-dziewczyna wybuchła płaczem,zaczęła uciekać po pokoju,próbując uciec z niego,podchodzi do drzwi te jednak są zamknięte,nagle na biodrach dziewczyny,pojawiają się dwie dłonie,mocno z ciskając jej biedra,ciągnąc do siebie

Punktem widzenia Justina
Moja piękna pani,usnęła,ale dalej całowałem jej piękne ciało,cóż nie mogę się powstrzymać,na dole nie dałem rady,ale już jest okej,kiedy przestałem całować jej ciało,położyłem się wygodnie na poduszce patrząc na moją księżniczkę,spała,wyglądała tak niewinnie,nagle usłyszałem płakanie,spojrzałem na nią,płakała?,ale dlaczego?,może coś jej się śni strasznego
-ZOSTAW!,PROSZĘ ZOSTAW MNIE!-krzyczała,płacząc,a raczej wyjąc,wystraszyłem się-AAA!!-piszczała,moje oczy zrobiły się gigantyczne,szybko zacząłem ją szturchać
-Miley!,Miley!,obudź się!-krzyczałem,cały czas ją szturchając,nagle dziewczyna,złapała głęboki oddech,podnosząc się do pozycji siedzącej-kochanie,co się stało?-spytałem,objąłem ją w okół tali,lecz ona odskoczyła ode mnie,dlaczego?
-J-J-Justin boję się-powiedziała przez płacz
-czego się boisz ?-spytałem zdenerwowany
-wszystko jest w porządku,to tylko zły sen-powiedziała ocierając swoje łzy
-na pewno?-spytałem dla pewności,dziewczyna przytaknęła
-przytul mnie i nie puszczaj-powiedziała,wtulając się we mnie,nie wiedziałem o co jej chodzi,dziwnie się zachowywała,ale to przez sen,naprawdę coś musiało się strasznego przyśnić,głaskałem jej głowę,po czym zauważyłem,że dziewczyna,ponownie usnęła,zamknąłem oczy,chcąc zasnąć
-AAA,ZOSTAW MNIE!-ponownie krzyknęła,waląc w moją klatkę piersiową,otworzyłem oczy,ponownie ją budząc
-Miley,proszę obudź się-powiedziałem spokojnie,dziewczyna otworzyła oczy znów pełne łez,nie rozumiem,co tu się dzieje
-przepraszam,przeze mnie nie możesz spać,pójdę do sypialni rodziców-powiedziała,pocierając dłonią łzy
-nie,tylko się martwię,znów straszny sen?-spytałem
-yhym,nie wiem czemu,dzisiaj mam chyba koszmary-zaśmiała się lekko,odwzajemniłem uśmiech
-chodź tu do mnie,obronię cię-powiedziałem,pokazując Miley miejsce,gdzie ma leżeć,ponownie wtuliła się we mnie,zamknąłem oczy i usnąłem bardzo szybko

*******************
Rano obudziłem się wcześnie,wyciągnąłem ręce w górę,spojrzałem jednym kontem oka,na miejsce,gdzie spała Miley,lecz jej nie było,szybko poniosłem się i założyłem spodnie i koszulkę,po czym zszedłem na dół,na dole słyszałem śmiechy i głośne rozmowy
-o wstałeś-przywitał mnie Richie
-gdzie Miley?-spytałem,ponieważ jej  nie widziałem
-tu jestem-powiedziała,po czym natychmiastowo odwróciłem się w jej stronę,mocno wtulając się w nią-hej,dopiero wstałeś i już tęskniłeś?-spytała śmiejąc się ze mnie
-zawsze się  martwię-odpowiedziałem,po czym wpiłem się w jej usta
-wróciliśmy-krzyknęli rodzice Miley,zdziwili się moją obecnością i Richiego
-Justin,co ty tu robisz?-spytał tata Miley
-przyszedłem do mojej dziewczyny,przecież dzisiaj jedziemy na weekend-powiedziałem uśmiechając się i obejmując Miley,ojciec Miley spojrzał na Richiego-to mój przyjaciel Richie-przedstawiłem przyjaciela
-miło-powiedział kiedy uścisnęli dłonie
-my będziemy już lecieć-powiedziałem,dając Miley całusa w polik-Kochanie,spokój się jest godzina umm....8 rano,więc o 13,jedziemy-powiedziałem
-okej-powiedziała szeroko się uśmiechając,pożegnałem się z Molly i wyszedłem z Richiem z domu Miley
-no to macie dwa dni,tylko....dla siebie-powiedział chichocząc
-wiem,a ty lepiej zajmij się Molly,ślinisz się na jej widok-powiedziałem klepiąc go w ramię
-o mnie się nie martw,idziemy dzisiaj na kręgle i na pizzę-powiedział uradowany,pożegnałem się z przyjacielem i wróciłem do domu,w domu czekała na mnie mama
-Justinie Drew,gdzie byłeś całą noc?!-spytała zdenerwowana
-mamo czy to ważne ?-spytałem,przewracając oczyma
-bardzo-powiedziała oschle
-u Richiego-powiedziałem tłumacząc mamie,na szczęście kłamstwo,wyszło mi bardzo dobrze,kiedy mamie przeszło,ruszyłem do mojego pokoju,zacząłem szykować,moje rzeczy,podszedłem do okna myśląc o tej nocy,dlaczego Miley tak płakała i krzyczała?,kiedy się jej pytałem nie odpowiadała mi,jest to bardzo podejrzane,ale ważne,że już jej przeszło,teraz liczy się nasz weekend,tylko ja i ona,cudowne dwa dni

_______________________________________________
witam dzięki za komentarze i,że popieracie moje pomysły :)
odcinek w ciągu dwóch dni :)

KOMENTUJCIE !!!!

sobota, 10 sierpnia 2013

Rozdział 9 ♥

-Miley?!!-spojrzałam,w stronę drzwi i zobaczyłam,Molly,ups,wystraszona osunęłam się od Justina,po czym spojrzałam na Molly była rozczarowana
-wybacz,ja wiesz nie...-nie dokończyłam,gdyż Justin dokończył za mnie,zburzyłam się,on robi wszystko,aby mnie wydać,wiem,że jest mu ciężko,ale niech zrozumie moją sytuacje
-jesteśmy razem-wyrzucił z siebie,przegryzłam wargę z nerwów,nagle do pokoju wparował Richie
-a ty, co tu robisz?!-spytałam wkurzona,ten tylko zaśmiał się pod nosem,po czym podrapał się za kark
-Mils,dlaczego nam nie powiedziałaś?!-spytała oburzona Molly,przewróciłam teatralnie oczami,odepchnęłam Justina od siebie i podeszłam do niej
-wiesz,to trochę dziwne,ale zaczęło się to,od imprezy u Kelly-powiedziałam robiąc dziwnie oczami,opowiedziałam jej,wszystko-a dobrze wiesz,że Kelly nie cierpi,Justina-wyznałam
-wiem,nie powiemy jej,to nasza tajemnica-powiedziała przytulając mnie-wiem,Justin,że chciałbyś krzyczeć,że jesteście razem,ale musisz zrozumieć Mils-powiedziała z uśmiechem na twarzy,spojrzałam na Justina,on przytaknął
-ważne,że ty wiesz-puścił jej oczko,zaśmiała się
-lepiej,nie mówmy,o tym Kelly,oraz...-nie dokończyła,przerwałam jej
-wiem,Tara-powiedziałam,po czym wszystko było jasne,Molly spojrzała na Richiego,zarumieniła się,czy ona się buja w Richie ?!,nie wiem,muszę to z niej wyciągnąć
-Może zostaniecie,z nami na noc,jeśli,już przyszliście-zaproponowała Molly,dla mnie był to  dobry pomysł,gdyż mogłam z Justinem zostać
-masz racje zostańcie-powiedziałam,a w Justina oczach,było widać iskry,podszedł do mnie i mocno  wtulił się we mnie,zamruczał,zachichotałam,to było takie słodkie oraz zabawne,zeszliśmy wszyscy do salonu,Molly chwyciła za butelkę,i zaczęła krzyczeć
-gramy w butelkę !-nie wiem, czy to dobry  pomysł,ale cóż,raz się żyje,usiedliśmy wszyscy, w kółko,zostawiając duży odstęp,by zakręcić butelką,Molly zaproponowała,więc pierwsza zaczęła kręcić,wyszło na Justina,uu,ciekawe co wybierze
-chce wyzwanie-powiedział dumny,moja przyjaciółka chwile myślała,nad wyborem,wyzwania dla Justina
-zrób pięć malinek,Miley-powiedziała chichocząc,co?!,nie można tak,dobra można,nie znam tego uczucia,czy to boli?
-dobra-powiedział uśmiechając się do mnie-w którym miejscu ?-spytał
-gdzie chcesz-powiedziała,co?!,rany to trochę nie bezpieczne,a Molly umie dawać,dziwne wyzwania,nagle na mojej szyi,poczułam dziwne ssanie,na co zachichotałam-jedna-wyszeptał,o nie,po czym znów poczułam te dziwne ssanie,na karku,po czym jego usta,zeszły,na mój biust,aww, czy on właśnie ssie moją linie piersi,głupi dekolt,po czym położył mnie,do pozycji leżącej,tak,że Justin był na mnie,w tyle słyszałam chichoty,ale zignorowałam to,bo byłam skupiona w jeden punkt,ręce Justina,podniósł moją bluzkę,zostawiając trochę miejsca,bym nie została w samym staniku,zaczął,przejeżdżać palcem moją talie-piękna-powiedział,w tej chwili,czułam,jak moje policzki robią się ciepłe,miałam dreszcze,na całym moim ciele,wow!,on powoduje,że czuje się,jak w niebie,usta Justina,pieściły mój brzuch,na co wzdrygnęłam,gdy poczułam dziwne ,uczucie,tak,jego usta,były takie miękkie,że sama chciałam je skosztować,ale Molly i Richie nam przerwali
-gotowe-klasnęła,przewróciłam teatralnie oczami,nie pokazując urazy,ale widziałam,że Justin to widział,zaśmiał się,a ja poprawiłam bluzkę-teraz ty-powiedziała do Justina,a on zakręcił,butelką,wyszło,na Molly
-ymm,niech pomyśle,zmień moją i Miley pozycję-powiedział,a dziewczyna szeroko się uśmiechnęła,rany znowu,ona?,dziewczyna podbiegła do nas,po czym byłam ,jak manekin
-dobra,Justin usiądź,na łóżku-powiedziała,pokazując,na sofę- weź się,odpręż-powiedziała po chwili,kiedy szatyn zasiadł,na miejsce,tak serio,bałam się,dziewczyna,kazał mi wstać,zrobiłam,to,po czym ciągła mnie w stronę,Justina,o.mój.Boże,mówiłam w swojej głowie,kiedy już byłam blisko,Justina zadrżałam,myśląc,co ona chce zrobić-Mils,usiądź,sobie wygodnie,na kolana,Justina-pokazała na szatyna,zrobiłam to ,wyglądaliśmy dziwacznie,z mojego punktu widzenia-teraz,żadne z was,nie ma mówić,NIE-to ostatnie powiedziała głośno,co,a jak zrobi coś głupiego-bo zobaczycie,że zostaniecie kare,to Justin wymyślił,dając mi takie pozwolenie-powiedziała dumna,zaśmiałam się głupio,po czym spojrzałam na Justina,chyba był podekscytowany,ale czemu?,tego nie wiem,oblizał wargę,przy czym patrzył na moje usta
-wiesz,jest mi wygodnie-oznajmił,zadrwiłam z niego,co on sobie myśli
-mi nie-powiedziałam zła,Molly spojrzała na mnie
-mówiłam,że nie macie mówić,Nie!-krzyknęła,podskoczyłam i zasiadłam wygodnie,niech się dzieje,ale nie czaje tego zadania,nagle dziewczyna,chwyciła dłonie szatyna,kierując je do mojego biustu-teraz masz je trzymać-oznajmiła Molly,zabije sukę,już po chwili,czułam,dziwne uczucie,nie wygodnie mi,w takiej pozycji,ale Justin,miał zaciesz,hahaa,jeszcze mu pokaże-teraz Mils-powiedziała,coo?!,ja też coś mam robić,wystarczy mi,że siedzę Justinowi na udach,a do tego dotyka moich piersi,dziewczyna chwyciła mnie za dłoń kierując ją,coo?,w krocz Justina-tu masz trzymać-teraz to mogę prosić,Boga,by cofnął czas,moja dłoń była umieszczona,na jego członku,bardzo wygodna pozycja,czaisz ten sarkazm?,spojrzałam na Justina,z lekkim zestresowaniem w oczach,czułam dziwne ukłucie w brzuchu,w sumie,nie jestem już taka spięta,w końcu to mój chłopak,siedzieliśmy tak,przez 5 minut,robiąc,dziwne miny,a czasem zagryzając wargi,i przesuwając się do szatyna dając mu emocjonalny pocałunek-dobra,możecie już usiąść,na swoje miejsca-powiedziała po chwili,kiedy obdarowaliśmy się pocałunkami,zeszłam z szatyn  i usiadam,na miejsce,Molly kręciła i wyszło na Richiego
-wyzwanie-powiedział,Molly spojrzała na mnie,dając mi sygnał
-chłopaki,macie zatańczyć seksownie,przy czym rozebrać się do bokserek-powiedziała z dumą,ał,to było dobre,spojrzałam na Justina zrobił dziwnie oczami
-dobra-powiedzieli prawie równocześnie,po czym znikli z naszego punktu widzenia-włączcie jakoś muzykę-krzyknęli,podeszłam do wierzy i łączyłam muzykę,szybko podbiegłam do przyjaciółki,chcąc obejrzeć ten pokaz,mieli,naprawdę trudne wyzwanie,ale z chęcią popatrzę sobie na ciało Justina,ciekawe,jak zbudowany jest,przegryzłam niekontrolowanie dolną wargę,nagle do salony wparowali chłopaki,zaczęli poruszać się w rytmie muzyki,na co z Molly chichotałyśmy,zaraz potem,podnieśli swoje koszulki,z ciągając je z siebie,WOOW i WOOW,mój chłopak,jest,amm...jak to powiedzieć,taki seksowny,chcąc uspokoić moje podniecenie,ponownie przegryzłam wargę ,Molly również,była zaskoczona,szybko schyliła się do mojego ucha
-ale Richie,jest seki-wyszeptała mi do ucha,na co otworzyłam szeroko usta
-podoba ci się?-spytałam szybko
-baaardzoo-powiedziała podniecona,znów skupiając się,na chłopcach,również spojrzałam na chłopaków,byli już w samych bokserkach,podeszli do nas i byli z siebie dumni,ponieważ skończyli dobrze zadanie
-teraz ja kręcę!-powiedział rozpalony Richie,wyszło na mnie,na co przełknęłam powoli ślinę-O!Miley!-za cieszył się patrząc na Justina,obydwoje byli napaleni i spodziewałam się,jakie będzie moje wyzwanie-więc,ty i Molly robicie,to co my-powiedział uradowany
-aa!świetnie,zawsze chciałam seksownie zatańczyć i przy tym się rozebrać,do bielizny-powiedziałam zadowolona,ale tak naprawdę nie chciałam wyjść na mięczaka,bo Molly spodobał się ten pomysł
-naprawdę?-wszyscy spytali równocześnie
-pewnie,a w ogóle przy tobie Justinku-powiedziałam,przybliżając się do Justina,przyłożyłam palec do jego klatki piersiowej,na co zadrżał
-Miley! chodź-pociągnęła mnie za rękę Molly,odrywając od Justina

Punktem widzenia Justina 
Wow!,jestem lekko zszokowany zachowaniem Miley,ale oczywiście pozytywnie,ona jest taka....seksowna,podobały mi się wszystkie nasze zadania,ledwo je zniosłem,ponieważ tak jestem napalony,że nie wiem czy teraz utrzymam w sobie,moje skojarzenia
-gotowi?-spytały równocześnie chichocząc,nie dam rady!,usłyszałem jej,seksowny głos,że poczułem poruszenie,w okolicach krocza,dziewczyny wyszły,ruszały się w rytmie muzyki,która leciała z wierzy,moim obiektem była tylko Miley,oh...jak ona się poruszała,KURWA! JUSTIN! OGARNIJ SIĘ!!!!,widziałem jak Richie napala się na Molly,na co zaśmiałem się,dziewczyny powoli,podnosiły swoje bluzki,robiąc przy tym taniec brzucha,poruszyłem się niespokojnie czując jak moje spodnie napinają się w okolicach krocza. Justin, NIE TERAZ, szybko wymyśl coś obrzydliwego!,ale to nie działało,bo ona tu była i dalej robiła,swoim ciałem,coś co mnie rozpierdalało,przetarłem jedną dłonią moje czoło,Miley poruszała biodrami z ciągając przy tym swoje dżinsowe spodnie,jej włosy zalewały jej twarz,poruszyła nimi,aby zbiegły z jej twarzy,co mnie jeszcze bardziej podnieciło,niestety mój przyjaciel Stał jak tyczka,ale nie poradzę,że moja dziewczyna na mnie tak działa,wszystko co ona robiło,widziałem jakby spowolnionym tempie,co było jeszcze lepsze,zobaczyłem ją tylko w samej bieliźnie,jej ciało było piękne,co bym teraz chciał zrobić oh...rozerwać z niej tą bieliznę i wejść w...KURWA JUSTIN OPANUJ SIĘ!!,nigdy dziewczyna,nie rozpalała mnie w taki sposób,jak ona,kocham jej wnętrze,a za jej ciałem szaleję,ja zwariowałem

_____________________________________
mam nadzieję,że podoba się wam rozdział,wiem,że jest troszeczkę erotyczny,ale bez tego nie ma emocji :D,możecie się spodziewać nowego rozdziału w ciągu dwóch dni :))

KOMENTUJCIE!!!!

czwartek, 8 sierpnia 2013

Rozdział 8 ♥

Kiedy nasze usta oddaliły się od siebie, o parę milimetrów wyszeptałam-am cię-znów złączyliśmy swoje usta,oddając się władzę miłości,nie zwracając uwagi,czy ktoś tu jest,bo byłam pewna,że jesteśmy sami,Justin jęknął z rozkoszy,po czym rozłączył nasze usta
-już mi lepiej-powiedział zasapany-kto by się spodziewał,że nasze kłótnie,wywołają u nas zakochanie-powiedział myśląc głośno
-wiesz,jakbyśmy nie utknęli,w tej łazience,nie wiem,czy byśmy stali tu i się całowali-zaśmiałam się
-wiesz co?,nasi rodzice by nas swatali-powiedział podnosząc dziwnie brwiami
-palant-walnęłam go w ramie-nie zgodziłabym się-powiedziałam stanowczo
-ale,teraz jesteś tu ze mną-przytulił mnie mocno,co sprawiło,że moje serce przyspieszyło-kocham cię-powiedział to tak słodko,że czułam się,jak w śnie,zamknęłam oczy,jakbym o czymś marzyła wtulając się w jego klatkę piersiową-nie wiem czy dam radę,nie umiem już na ciebie,powiedzieć złego słowa,za bardzo mnie w sobie rozkochałaś,że zrozumiałem,jakim byłem dupkiem,przez rok-powiedział masując moje plecy
-musisz-powiedziałam cicho,czułam jak jego klatka piersiowa się uniosła,nerwowo,na co podniosłam wzrok na niego-wytrzymasz,jutro przecież jedziemy i będzie okej-powiedziałam uspakajając go
-wiem,ale to wciąż boli-wytłumaczył
-Justin,jeszcze nie jestem gotowa,by powiedzieć prawdę,dziewczyną-wytłumaczyłam mu
-ja powiedziałem chłopakom,to czemu ty się nie odważysz,wiem Kelly-walnął pięścią w ścianę i syknął jej imię,co mnie przeraziło-suka
-proszę nie mów tak o niej-powiedziałam prosząc go,by zachował spokój
-tylko dla ciebie-powiedział,przy czym cmoknął mnie w czoło,nagle zadzwonił dzwonek,co mnie w kurzyło-zobaczymy się po szkole,będę tęsknił-powiedział odchodząc od mnie
-ja bardziej-powiedziałam prawie krzycząc,a w oczach pojawiła się słona substancja-to jest takie trudne-powiedziałam sama do siebie,byłam w dołku,kiedy stałam sama na korytarzu,ruszyłam do klasy

Punkt widzenia Justina(przed szkołą )
Kiedy rano wstałem zaspany,wstałem z łóżka,przy czym rozciągnąłem się i ruszyłem do łazienki,po umyciu się,ubrałem się KILIK(STRÓJ JUSTINA)    ,po czym ruszyłem na dół,żegnając się z mamą i tatą,przez okno zauważyłem cztery dziewczyny,tak to była Miley i jej przyjaciółki,moja piękna księżniczka wyglądała bosko,jak zwykle,nie mogę się skupić,kiedy ją widzę,myślałem,że jak wejdę do tej szkoły,przelecę każdą,a nie spodziewałem się,że zakocham się w takiej innej dziewczynie,która mnie zmieniła,bo przecież byłem skurwielem,bawiłem się dziewczynami,ale teraz mnie to brzydzi,nie to,żebym nie był napalony,bo tylko moja mała mnie rozpala,kiedy zauważyłem,że dziewczyny już ruszyły,wyszedłem z domu kierując się,do szkoły,gdzie napotkałem chłopaków
-hej stary-przybiliśmy sobie,po przyjacielsku w ramie
-siema,chłopaki,mam nowinę-powiedziałem szczęśliwy,chciałem,żeby nie dokuczali mojej Miley,stanęliśmy przed szkołą
-no,jaką?-spytał Jack
-macie zostawić Miley w spokoju,wiem,że wam kazałem jej docinać,ale zmieniła się powaga sytuacji-wyznałem
-dobra,gadaj do rzeczy-powiedział ciekawy Richie
-jestem z Miley-powiedziałem uśmiechnięty
-uuu,nienawiść,jednak łączy-powiedział śmiesznie Jack,zaśmiałem się
-to jest git ?-spytałem
-jasne-powiedzieli prawie równocześnie
-a tak serio,ty ją kochasz,czy wymagasz łóżko i spierdalaj ?-spytał Richie z powagą,walnąłem się w czoło,ale to debile
-kurwa kocham ją,ona jest inna,nie dała się zwieść pozorom,odnalazła mnie,a ja ją,nie chce od niej seksu,chce,żeby towarzyszyła mi,u mojego boku-powiedziałem tłumacząc tym debilom
-nasz Bieber się zakochał,tak trzymaj,jesteśmy z wami,a tak w ogóle,możesz spytać się Miley,czy  mnie umówi,z Molly,jest taka śliczna i miła,tańczyłem z nią,na tej imprezie,i mnie ruszyło-powiedział Richie,zaśmiałem się głośno -no co?-spytał zdziwiony
-jesteś ciotą,sam się jej spytaj-powiedziałem uderzając go w ramie,po czym wszedłem do budynku,wchodząc do sali
****************************************************
Punkt widzenia Miley 
Po szkole,odprowadziły mnie dziewczyny,dzisiaj Molly,zostaje u mnie na noc,co oznacza,że plan Justina "spotkania się po szkole" nie wypalił,a nie chciałam odmawiać przyjaciółce,coś wymyśle,by zobaczyć
Justina.
-no,to filmy i gadanie o chłopakach ze szkoły-powiedziała puszczając mi oczko,otworzyłam szeroko oczy,gdyż myślałam,że wie o Justinie i o mnie,nagle do nas podszedł mój tata
-tylko nie o chłopcach-zaśmiał się-macie być grzeczne,kiedy nas nie będzie-pokazał do nas palcem,na co wybuchłyśmy śmiechem
-tato robisz mi obciach-powiedziałam
-Miley,zaproś Justina do was-powiedział,na co moje oczy zrobiły się gigantyczne
-Justina Biebera?-spytała Molly mojego taty,tata spojrzał na mnie,na co pokiwałam głową,żeby nic nie mówił
-nie,jej kuzyn,który mieszka nie daleko-powiedział przez śmiech,przy czym spojrzał na mnie poważnie
-Molly idź do środka,zaraz do ciebie wrócę-powiedziałam,gdy dziewczyna znikła za drzwiami,obróciłam się w stronę taty
-Miley Ray Cyrus,co tu się dzieje ?-spytał zdenerwowany
-no,bo one nie wiedzą o mnie i o Justinie,Kelly go nienawidzi,nie chce skandalu-powiedziałam tłumacząc mu całą sytuację
-mała,jesteś głupia,czasem lepiej powiedzieć prawdę,niż chować się w kontach-przywróciłam teatralnie oczami
-tak,tak,tak,już jedźcie-pośpieszałam rodziców,gdy zauważyłam na drugiej stronie Justina uśmiechnął się,co odwzajemniłam,rodzice ruszyli swoim autem i zniknęli z pod domu,przebiegłam na drugą stronę,ciągnąc szatyna za drzewo
-co jest?-spytał zdziwiony
-Molly śpi u mnie,wiec się nie spotkamy-powiedziałam tłumacząc
-co?!,czemu,zawsze coś stoi na przeszkodzie-syknął -może powiesz prawdę Molly?-spytał błagająco
-wybacz misiek,nie mogę-pogłaskałam go po policzku,przy czym ruszyłam do domu,kiedy weszłam,wszystko było przyszykowane,popcorn,pizza,filmy horrory,zimne napoje,i dużo poduszek do przytulania,gdyż nie mamy chłopaków,no niby ja nie,ale znacie prawdę
-och,jak się ekscytuje tym filmem-powiedziała drącym głosem, bała się
-jaki oglądamy?-spytałam
-sinister-powiedziała,a ja uznałam,że nazwa nie jest straszna
-dobra-powiedziałam zasiadając w salonie,na kanapie

****************
przez cały film tuliłam się do poduszki,kurwa straszny ten film,każdy dziwny odgłos,który wywoływał się z głośników,wydobywał u nas piski i krzyki,a czasem śmiech,z samych siebie,ale te dziecko jest straszne,a ta kobita z obrazu daje mi do uznania,że zaraz zginę,na swoim ciele czułam zimny pot,spojrzałam na Molly obgryzała paznokcie ze strachu
****************
Po filmie,owinęłam się kołdrą,chcąc jej nie puszczać,rozejrzałam się po salonie,sprawdzając,czy nie ma czegoś dziwnego,co by mnie wystraszyło
-boje się-wydukałam do przyjaciółki
-dobra,zmienimy temat-uznała Molly,widziałam,że się boi,tak samo,jak ja
-o czym chcesz gadać ?-spytałam
-o chłopakach!-krzyknęła,nagle światło zgasiło się w całym domu
-Molly,czy ty zawszę musisz krzyknąć,w odpowiedni moment ?!-spytałam nerwowo-zapal światło,po co mi twoje głupie pomysły,żeby mnie przestraszyć-powiedziałam nerwowo
-Mils,ja nic nie zrobiłam-powiedziała-gdzie jesteś ?-spytała,po czym dotknęła mnie,na co pisnęłam
-zwariowałaś!!!-krzyknęłam,nagle zobaczyłam za oknem cień,dwóch postaci,Molly zadrżały zęby,a jak już to zniknęło stanęłyśmy w twarzą w twarz -aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!!!! duch!!!!!!!!!!!!!!!,nie,demon!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!-krzyczałyśmy równo chowając się w szafie,było dość ciasno
-Molly wypierdalaj,jest mi za ciężko-powiedziałam nerwowo
-cii!,chcesz,żebym była pierwszą ofiarą ?!-spytała szepcąc mi głośno w ucho
-wiesz,jest nas dwie,w końcu,jedna musi się poświęcić-wyszeptałam
-o nie!,musimy się ściskać w tej szafie,ja nie chce zginąć-powiedziała nerwowo
-ja też,wiec spierdalaj i daj mi jeszcze pożyć-powiedziałam i wypchnęłam ją z szafy,po czym z powrotem ją zamknęłam i siedziałam cicho,czekając na cud,widziałam Molly która,wbiegła do łazienki,zamykając się na dwa razy,nagle usłyszałam czyjeś kroki,wiedziałam,że to na pewno nie Molly,ten ktoś przyglądał  się szafie,zaczęłam się trząść ze strachu,ale wpadłam na plan,chwyciłam,za ręcznik,gdy się odwróciłam,drzwiczki zaczęły powoli się otwierać,nie widziałam jego twarzy,albo jej,szybko wskoczyłam na niego/ją, ręcznikiem zawinęłam mu głowę,po czym szybko biegłam na górę
-nie zabijesz mniee!!!!!!,Molly weź jako pierwszą!!!!!!!-szybko weszłam do pokoju,próbując zamknąć drzwi,jednak ten ktoś,nie pozwalał mi zamknąć-aaaaaaaaa!-pisnęłam,kiedy ten otworzył szeroko drzwi,przy czym upadłam na podłogę-aaaaa,tak szybko zginę-zaczęłam płakać,a raczej wyć-mogłam być prezydentem
-co ty robisz?-spytał dziwnym głosem,demon
-muszę przed śmiercią,powiedzieć parę słów,pozwól !!!!!!!
-yy
-nawet nie pożegnałam się z Ju-s-t-ii-n-e-eee-m-zawyłam
-przestań,to ja-powiedział,Justin?
-jak mogłeś !!!,to ty se ze mnie,jaja robisz?!!-wybuchłam nerwowo
-no wiesz,chciałem,cię zobaczyć,a wkurzyło mnie to,że cię,nie zobaczę-powiedział tłumacząc się
-czasem,twoje pomysły,to istny koszmar-powiedziałam załamana
-jesteś zbyt nerwowa-wyznał co mnie zdołowało,szatyn przysunął mnie do siebie,przytuliłam się do jego klatki piersiowej
-mój,idiota-wyszeptałam,dając mu cmok w usta
-Miley?!!-spojrzałam,w stronę drzwi i zobaczyłam,Molly,ups

____________________________________________________
Jak myślicie Justin,zrobił to,żeby Molly dowiedziała się prawdy ?
Proszę o waszą opnie :)

Komentujcie,a już wkrótce będzie 9 rozdział :)) 

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Rozdział 7 ♥

Przeraził mnie widok Justina,na drugiej stronie okna,mamy na przeciw siebie okno od pokoju,miło,pomachałam mu i napisałam wiadomość,że idę spać i,że zobaczymy się jutro.
Kiedy odłożyłam telefon na miejsce,szybko wskoczyłam do łóżko,marząc by nie nastąpił jutrzejszy dzień,aby był weekend,bez ukrywania się...
**************************
Rano obudziły mnie,dziwne krzyki szybko wstałam i zeszłam na dół,schodząc ze schodów,zauważyłam,że tata,stłukł trzy szklanki,które stały na stole,spojrzałam na niego dziwnie,a zarazem wrednie,gdyż mnie obudził,a na zegarku widniała godzina 6.30,westchnęłam zła
-wybacz mała,śpieszę się do pracy ,powinienem być tam,już o szóstej-powiedział zdenerwowany
-tato- wymotałam
-a no tak,masz tu buziaka porannego,wybacz,że cię obudziłem-powiedział,po czym pocałował w czoło i wyszedł,poszłam z powrotem do góry,zamknęłam za sobą drzwi,jednak nie chce być w szkole i udawać,że nienawidzę Justina,to jest trudne i dziwne uczucie,które się pojawiło
-Miley,już nie śpisz ?-spytała moja mama,która weszła do pokoju
-nie,tata mnie obudził-odpowiedziałam
-mnie też,szykuj się bo za dziesięć siódma-powiedziała,po czym opuściła mój pokój,a ja szybko ruszyłam ku szafie i wybierałam,jak najodpowiedniejszy strój,na dzisiejszy dzień,kiedy już miałam uszykowane KILK (STRÓJ) ,szybko nałożyłam go na siebie,przy czym usiadłam przy lusterku i robiłam się bóstwo.Po skończeniu,chwyciłam za torbę i zeszłam na dół,gdzie czekało mnie śniadanie,które nie zjadłam,ale chwyciłam drugie śniadanie i pożegnałam się z mamą,wychodząc z domu, na potkałam przy bramie dziewczyny,przywitałam się z nimi i ruszyłyśmy do szkoły,kiedy dotarliśmy pod szkołę zostałyśmy niemile potraktowane,przez Mendy i jej świtę,ale,jak zwykle nasza Kelly się na burzyła,a po Mendy i jej świcie nie było śladu,weszłyśmy do środka budynku,gdzie wszyscy się,na nas dziwnie patrzeli,olałyśmy to i ruszyłyśmy pod sale,gdzie mieliśmy Angielski,no tak siedzę z Justinem,to lepiej dla mnie,ale potem już osobno,nagle zadzwonił dzwonek,a pod drzwiami stała nasza pani,otwierająca klasę,po otwarciu jej,wszyscy weszli i zajęli swoje miejsca,jak,ja i Justin,dziwnie spojrzeliśmy na siebie,co sprawiło,że na mojej twarzy pojawił się rumieniec,a w oczach zakłopotanie,zasiadłam i otworzyłam podręcznik,udając,że zobaczyłam w nim coś interesującego
-Cyrus?-spytała nauczycielka ,a ja zrobiłam wielkie oczy,gdyż przestraszył mnie jej głos
-tak,obecna-oznajmiłam,po czym znów zanurzyłam,nos w książkę,kiedy nagle usłyszałam szept
-cześć śliczna-wyszeptał,tak,aby nauczycielka niedosłyszała,a po moim ciele,przeszły miłe dreszcze,na co szeroko się uśmiechnęłam,chwytając jedną ręką,kosmyk moich włosów, bawiąc się nimi,szatyn zachichotał-słodko wyglądasz-wyszeptał ponownie
-Panie Bieber i Panienko Cyrus,proszę tu się uczy,a nie rand kuje!-krzyknęła niezadowolona,szybko się otrząsnęłam,gdyż miny moich przyjaciółek,a zwłaszcza Kelly,doprowadził mnie do dziwnych potów,zatrzęsłam się
-przepraszam,chciałem jej powiedzieć,jak mnie denerwuje,że muszę z nią siedzieć-oznajmił Justin,trochę mnie to wkurzyło,ale taka jest nasza rola
-egoista-warknęłam,spojrzałam na Kelly,która się zaśmiała,co sprawiło,że dziwne poty i trzęsienie zniknęły
-dobrze uspokoić się i siadać na miejsce-powiedziała nauczycielka,szatyn usiadł na miejsce,zamarliśmy,to jednak boli,kiedy słuchałam nauczycielki,zostałam po nosem,zgniecioną kartkę,spojrzałam na Justina,który kazał mi zajrzeć,wyprostowałam ją-przepraszam skarbie,ale tak chciałaś,znalazłem cichy kącik,gdzie nikt nas nie przyłapie-uśmiechnęłam się,po czym odpisałam-a jak mam uniknąć dziewczyn?-spytałam go,bo nie miałam,żadnego pomysłu,nagle otrzymałam z powrotem kartkę -weź powiedź,że chcesz sobie nad czymś pomyśleć,a wasze towarzystwo mi teraz nie odpowiada,po czym staniesz gdzie woźny trzyma rupiecie,tam mnie znajdziesz-przytaknęłam sama do siebie,gdy zadzwonił dzwonek na przerwę,schowałam kartę w książkę i wyszłam z sali,na korytarzu napotkałam dziewczyny
-Miley,ale akcja z tym Bieberem,coś do ciebie ma?-spytała Molly,puszczając mi oczko
-weź Molly,Mils nie ugania się,za chujami-oznajmiła Kelly,przewróciłam teatralnie oczami-a tobie,co ?-spytała
-mi?,nic źle się czuje i chce się przejść-powiedziałam udając,że się źle czuje,spojrzały na mnie gestem "pójdziemy z tobą"-sama-oznajmiłam,po czym oddaliłam się od dziewczyn,chce go dotknąć,pocałować i powiedzieć,jak go kocham,szybkim tempem ruszyłam tam,gdzie napisał Justin,stałam tam chwile,czekając na niego,gdy ktoś,chwycił mnie za nadgarstek i zaprowadził,na dół,był to Justin uśmiechnęłam się
-kocham twój uśmiech-przemówił,ocierając swoim kciukiem,mój podbródek
-koch...-nie skończyłam,gdyż szatyn wpił się w moje usta,pocałunek stał się głębszy,a nasze ruchy były bardziej gwałtowne,na dotyk,przejechałam dłonią po jego włosach,tak bardzo go pragnęłam...


__________________________________________
Mamy 7rozdział !!:D, i jak myślicie,Justin i Miley utrzymają swój sekret ?


KOMENTUJCIE !!! 

czwartek, 1 sierpnia 2013

Rozdział 6 ♥

-MAMA?!,TATA?!-spytaliśmy równocześnie,nie wiedziałam co powiedzieć byliśmy w takiej pozycji,że nie chciałam wiedzieć co teraz myślą,ale czułam,że rumienie się,przychyliłam głowę tak,żeby spojrzeć na szatyna,zachichotał
-czy was coś łączy?-spytała Pattie,szatyn głośniej się zaśmiał
-co was tak interesują nasze sprawy?-spytał Justin,na co moja mama zrobiła wielkie oczy,po czym na jej twarzy pojawił się promienny uśmiech
-wiecie,na dole mówiliście,że jesteście kompanami,ale widać,że kłamaliście-powiedział tata,drapiąc się po karku
-nie kłamaliśmy-oznajmiłam,oddalając się od Justina,ten spojrzał na mnie podejrzanie
-chyba nie będziemy okłamywać rodziców,Miley?-spytał mnie, na co zrobiłam dziwnie oczami,gdyż się zaśmiał pod nosem
-yy...chyba tak?-spytałam podejrzliwie,gdyż nie chciałam,żeby rodzice coś podejrzewali,ale ja chyba nie jestem aż tak dobra w udawaniu,przy mamie i tacie
-no raczej nie,mamo słuchaj ja koch...-przerwałam mu,zamykając swoją dłonią jego usta
-kocham go?-spytałam patrząc na niego,z dziwnej perspektywy,nagle Justin chwycił moją dłoń,chcąc się uwolnić
-kocham cię Miley,nie chce okłamywać rodziców,tego już za wiele-powiedział podnosząc brwi,uśmiechnęłam się lekko,miał racje trochę przesadzam
-tak zakochałam się w Justinie-uśmiechnęłam się do niego,przy czym szatyn chwycił moją dłoń
-i ja tak samo,myślę,że nie macie nic przeciwko,jeżeli nie chcecie naszego związku,to nas nie powstrzymacie,kocham ją na zabój i nikt mi jej nie odbierze-powiedział patrząc na rodziców
-aaa!-krzyknęły obydwie matki,podbiegając do nas i mocno ściskając-tak się cieszymy,szczęścia-powiedziały prawie równocześnie
-ale..-powiedziałam,ale nie dały mi dokończyć
-już myślałyśmy,że będziemy musiały was zmusić-powiedziała Pattie
-nie ma takiej potrzeby,nie widzicie oni chcą być sami-powiedział Jeremy,tłumacząc im,że chcemy być sami,uśmiechnęliśmy się równocześnie,a matki zrobiły,jak tata Justina przetłumaczył,po czym wszyscy opuścili mój pokój zostawiając mnie i Justina samego,westchnęłam
-szalone te nasze matki-powiedziałam chichocząc
-wiem,ale teraz jesteśmy sami,chce się tobą nacieszyć,bo jutro w szkole musimy udawać-powiedział smucąc się,podszedł do mnie,mocno przyciągając do siebie
-wiem-wyszeptałam,nie chciałam tego robić,ale znam reakcje dziewczyn,a w ogóle Kelly,nienawidzi Justina,a ja za nim przepadam i to bardzo
-wyjedziemy gdzieś na weekend?-spytał
-co masz na myśli ?-spytałam,odwracając się do niego
-to,że ja i ty,w domku na plaży,nad jeziorem za miastem?-spytał patrząc na mnie uważnie,był to superowy pomysł i romantyczny,ale jest przeszkoda moi rodzice,nie pozwolą mi jechać na weekend za miasto
-wspaniały pomysł,ale nie wypał-westchnęłam zła na siebie
-dlaczego?-spytał dziwnie patrząc na mnie
-bo moi rodzice mi nie pozwolą-powiedziałam odpowiadając na pytanie szatyna,ten chwycił się za kark myśląc nad czymś
-mam!,zapytam się ich-powiedział i złapał moją dłoń,nie byłam zachwycona tym pomysłem,bo nie chciałam widzieć moich rodziców reakcji,na pytanie Justina,zeszliśmy ze schodów,podchodząc do rodziców,którzy siedzieli w salonie i  najwidoczniej rozmawiali,ale Justin przerwał ich rozmowę
-mam prośbę do państwa-powiedział zaczynając od sedna
-mów,Justinku-powiedziała otwarcie mama
-bo chce pojechać z Miley,na weekend,nad jezioro,za miastem w domku na plaży -powiedział,aww boje się,zagryzłam nerwowo wargi
-oo jak słodko,możecie-powiedziała podekscytowana mama,co ona powiedziała,tak?,nie możliwe
-naprawdę?-spytałam szokowana,patrząc na nią
-tak,Jeremy i Pattie,mówili nam o tym miejscu,to ich posiadłość,już nie jesteście dziećmi i jesteście odpowiedzialni,ufam wam-powiedziała,co jeszcze mnie zszokowało
-mam nadzieje,że moja córka nie wróci,z testem ciążowym-zaśmiał się oczywiście żartując mój ojczulek,oboje z Justinem zaśmialiśmy się
-na pewno nie wróci,przecież nie będziemy tam robić,nic niestosownego-powiedział Justin,a tata go klepnął w ramie
-dobrze-oznajmił,po czym szatyn pociągnął mnie na górę,weszliśmy do pokoju,ciesząc się wyjazdem
-jeszcze jutro szkoła i jesteś tylko moja-powiedział Justin,który się wtulił we mnie,wąchając moje włosy,głośno westchnął
-też się ciesze-powiedziałam,szatyn przychylił głowę na dół, składając mi pocałunki na szyi,było to przyjemne uczucie,czuć jego miękkie wargi,sprawiało,że drżałam
-Justin,chodź już-krzyknął tata Justina,szatyn wyprostował się
-nie cierpię się,żegnać-powiedział nerwowo
-ja też,ale jutro się zobaczymy-oznajmiłam z uśmiechem na twarzy
-będę tęsknić-powiedział dając mi gorący pocałunek,po czym pobiegł na dół,gdy jego ojciec zawołał już drugi raz,zaśmiałam się sama do siebie-jesteśmy sąsiadami,mamy do siebie blisko-powiedziałam na głos.
Wieczorem wykąpałam się i przebrałam w piżamę,po czym walnęłam się na łóżko,chwytając z pod poduszki pamiętnik,chcąc wyładować moje emocje na tej kartce
Nie wiem, czy robię dobrze,
nie wiem, czy robię źle
nie wiem, czy to powiedzieć,
Nie wiem, czy milczeć, czym jest to co czuję,wewnątrz mnie,
Dziś pytam siebie ,czy tak wygląda kochanie?, tymczasem coś mi mówi o tobie,tymczasem coś urosło we mnie,znalazłam odpowiedź na moją samotność,teraz wiem, że żyć to marzyć ,teraz wiem, że ziemia jest niebem,że w twoich ramionach już się nie boję,już tęsknię za twoimi oczami,kiedy się zbliżasz
nie wiem jak postępować,zaczynam drżeć,nie wiem co się ze mną dzieje,nie wiem czy to jest normalne? Czy wszystkim dziewczynom,przytrafia się to samo?
,już tęsknie,za twoim głosem,dotykiem i mówieniem,że nie wytrzymasz z tęsknoty,
Kocham cie :*
Odłożyłam pamiętnik,chowając go pod poduszkę,nie mogłam zasnąć,gdyż czułam motylki w brzuchu,kiedy myślałam o nim,podeszłam do okna,przy czym usiadłam na parapecie myśląc,jak minie mi dzień,jak poczuje to uczucie,kiedy nie mogę pocałować chłopaka,przerażająca myśl,nagle usłyszałam,że mój telefon,dał sygnał wiadomości,podeszłam do szafki i chwyciłam go,zobaczyłam na wyświetlaczu,numer mi nieznany
-wyjrzyj za okno i spójrz na przeciw siebie-wzdrygnęłam oczami i podeszłam do okna,spojrzałam uważnie,a moje usta opadły,Justin?

__________________________________________
Witajcie,mam nadzieje,że się podobało:D
nie dodawałam gdyż,musiałam pomyśleć nad rozdziałem,ale mam już cały plan ,więc już wkrótce następny

KOMENTUJCIE!!!

poniedziałek, 29 lipca 2013

Rozdział 5 ♥

-cześć jestem Ju..ti....n,Miley ?-spytał,po czym spojrzał zaskoczony-nie wiedziałem,że będziemy sąsiadami-podrapał się po karku
-ja również-powiedziałam rumieniąc się
-ślicznie wyglądasz-powiedział mierząc mnie wzrokiem,jeszcze bardziej się zaczerwieniłam,miał tak słodki uśmiech,serce waliło mi nie przystępnie
-dzięki-powiedziałam już ciszej,bo dostrzegłam kątem oka,że rodzice patrzą na nas,szybko odwróciłam wzrok od Justina i zasiadłam do stołu
-nie wiedziałam,że się znacie-powiedziała siadając do stołu mama,przewróciłam teatralnie oczami,a Justin usiadł obok mnie,chichocząc
-znamy się,bo chodzimy do tej samej klasy-powiedziałam udając niezainteresowaną,a w głębi duszy skakałam z radości
-tak jesteśmy kompanami-powiedział szatyn,patrząc na mnie z uśmiechem na twarzy,co sprawiło,że jeszcze bardziej zatraciłam się w jego oczach,nie wiem czemu tak teraz patrze na niego  z podziwem,bo przecież był moim wrogiem,ale coś się zmieniło tamtej nocy,zrozumiał jakim był człowiekiem
-o jak miło,zajadajmy-powiedziała mama przekazując każdemu uśmiech,nie mogłam nic zjeść,bo czułam wzrok szatyna co sprawiało,że czułam się niezręcznie,odłożyłam talerz chcąc już wyjść z tego pomieszczenia
-mała a ty gdzie ?-spytał tata,który nie był zbyt zadowolony moim zachowaniem
-wiesz nie mam ochoty jeść-powiedziałam machając ręką
-ale siadaj-powiedział,a ja usiadłam na swoim miejscu,kiedy wszyscy skończyli jeść zaczęła się rozmowa
-Justinku masz może dziewczynę ?-spytała mama,a ja chciałam ją udusić swoim spojrzeniem,klepnęłam się w czoło,nie chcąc patrzeć na nich
-nie,proszę pani-powiedział odpowiadając na jej pytanie,lekko spojrzałam na niego,dostrzegłam,że się zarumienił
-taki przystojniak ,a dziewczyny nie ma-powiedziała nie dowierzając
-czekam na tą odpowiednią-powiedział zerkając na mnie,a ja nie wiedziałam co ma znaczyć to spojrzenie
-a ty Miley,masz chłopaka?-spytała Pattie,spojrzałam na nią
-nie,proszę pani-powiedziałam odpowiadając na jej pytanie czułam się dziwnie w tym towarzystwie
-ach taka śliczna i odpowiedzialna dziewczynka,a nie ma chłopaka-powiedziałam nie dowierzając,czy to jakiś dom wariatów?
-czekam na tego jedynego?-spytałam sama siebie-tak-odpowiedziałam,przy czym schowałam głowę w ręce,moja rodzinka robi mi obciach
-dobrze idźcie  do pokoju Mils,a my se pogadamy jak dorośli -powiedział tata,który zerkał na mamę,jak zakochani patrzeli na siebie z takim pożądaniem
-mamoo!!,tatoo!,fuj-powiedziałam oburzona,wstałam,a szatyn razem ze mną kierował się do góry,chwyciłam go za dłoń i prowadziłam do siebie,jego dłoń była ciepła i taka delikatna,weszliśmy do środka
-a to jest twoje królestwo?-spytał z uśmiechem na twarzy
-tak- odpowiedziałam,szatyn usiadł na łóżku,a ja przyłączyłam się do niego,zapadła niezręczna cisza,którą przerwał szatyn
-myślałem o tobie,cały dzień-powiedział odwrócony ode mnie,jakby wstydził się tej rozmowy,podeszłam do niego,kucając przy nim
-ja też-powiedziałam łapiąc go za podbródek,tak żeby spojrzał mi w oczy,chłopak spojrzał,a ja zatraciłam się w jego czekoladowych oczach,to był błąd,aby to zrobić,szybko wróciłam do rzeczywistości i zasiadłam z powrotem na swoje miejsce
-kocham cie-powiedział co sprawiło,że poczułam dziwny ucisk w brzuchu,nie mogłam uwierzyć,a powiedział,nie mogę mu tego odwzajemnić,bo nie wiem czy go kocham,nie jest idealny,dla mnie,ale dla kogoś innego,podoba mi się,to fakt,jak jest blisko czuje motylki w brzuchu
-nie możesz mnie kochać-powiedziałam łamiącym się głosem,bo poczułam,że robię nie właściwie
-a kto mi zabroni?-spytał,po czym spojrzał na mnie,przy czym przyciągnął mnie do siebie-nie poczułaś tego co ja ?-spytał ponownie,nie mogę go okłamać,powiem mu to co czuje
-chcesz wiedzieć ?-spytałam,a ten przytaknął -cały czas o tobie myślę,o tym pocałunku i nocy,gdy jesteś blisko czuja taki ucisk w brzuchu,co jest dziwne,ale przyjemne,a najgorsze są twoje oczy,gdy na nie patrze zatracam się,ale nie mogę powiedzieć ci,że cie kocham,bo nie jesteś dla mnie-powiedziałam,przy czym głośno westchnęłam
-sprawie,że będę dla ciebie-powiedział przychylając się do pocałunku,odwróciłam głowę by nie doszło do pocałunku- proszę ?-spytał błagającym wzrokiem-udowodnię ci,że zasługuje na twoją miłość i zaufanie,wiem zachowałem się jak cham na początku,ale zakochałem się w tobie,nie liczy się dla mnie,żadna inna dziewczyna tylko ty,jesteś wszędzie nawet gdy cie nie ma i wiem,że ty też jesteś zakochana we mnie,bo to samo czuje,co ty-powiedział szczerze spojrzałam na niego zastanawiając się nad tym co powiedział
-Justin?-spytałam
-tak?-spytał
-pocałuj mnie-powiedziałam,a raczej rozkazałam,widziałam ten uśmiech nie złośliwy,a przyjemny co sprawiło u mnie dziwne poruszenie w brzuch,nagle już czułam miękkie wargi Justina na moich,jedna dłoń Justina pieściła moje udo,przy czym powoli kładłam się na łóżku,a szatyn nie odrywał naszych ust,dziwiło mnie jedno,nasze pocałunki trwają dłużej niż myślałam,zawsze to cmok w usta,ale z nim mogła bym nie przestawać-nie chcę cię stracić-wyszeptałam sapiąc
-nic nas nie rozdzieli-wyszeptał również sapiąc
-potrzebuję cię-wyszeptałam i nasze usta ponownie się złączyły,czułam się jak w siódmym niebie,nie wiem dlaczego,to powiedziałam,ale boję się go stracić,czuję,że on jest mój,żadnej innej,czy ten pocałunek musiał mi uświadomić kim jest dla mnie Justin ?,czy to przeznaczenie?,czuje ciepło w sercu,gdy jest przy mnie,czy to jest,to uczucie,jak kocha się kogoś,mimo wszystko?,jeśli tak,to jestem zakochana i to po uszy,uwielbiam jago dotyk,jest taki delikatny i czuły,nie chcę tego kończyć
-jesteś tylko moja-powiedział patrząc mi w oczy,bawiąc się moimi kosmykami włosów
-a ty jesteś mój,zabiję każdą zdzirę,która zbliży się do ciebie,rozumiesz?-powiedziałam uśmiechając się
-czy to znaczy,że...-nie skończył ponieważ nie dałam mu skończyć
-że jestem zakochana w tobie i nie chcę cię stracić,bo pragnę twojego ciepła,dotyku i miłości-powiedziałam patrząc mu w oczy,obydwoje marzyliśmy o sobie
-tak długo czekałem na ciebie,ale zwątpiłem i zbiegłem z ścieżki,która prowadziła mnie do twojego serca-powiedział
-ale nie możemy,nikomu powiedzieć o tym,że się zakochaliśmy w sobie-powiedziałam wracając do rzeczywistości
-dlaczego?-spytał
-dziewczyny mnie zabiją,a w ogóle Kelly,nienawidzi cię-powiedziałam trochę zestresowana
-to im nie mów,ale chłopakom mogę powiedzieć,co czuję,nie chcę,żeby ci dokuczali-powiedział stanowczo
-im możesz,ale dziewczyną,ani słowa i udajemy,że się nienawidzimy-powiedziałam
-dobra,niech już będzie,ale jak wytrzymam bez pocałunku ?-spytał,zaśmiałam się głośno,nie mogłam z niego
-coś wymyślimy-powiedziałam przez śmiech
-bawię cię ?,chodź tu-powiedział i przyciągnął mnie do jego warg
-JUSTIN!?,MILEY!?-obydwoje odwróciliśmy się w stronę drzwi
-MAMA?!,TATA?!-spytaliśmy równocześnie


_________________________________________________
Mam nadzieję,że się podobało :)

KOMENTUJCIE !!!!